środa, 30 października 2013

Rozdział VII

    Dni mijały, a ja nie miałam żadnych wiadomości o Jeremim. Codziennie wychodziłam wieczorem na patrol, szukałam go. Jednak nie natrafiłam nawet na minimalny ślad o jego istnieniu. Od naszego pamiętnego spotkania minęły dwa tygodnie. Muszę przyznać, że ten czas był dla mnie wyjątkowo trudny. Nie potrafiłam choćby na chwilę pozbyć się tego nie przyjemnego uczucia, że coś może wyjść na jaw. Zaklęcie mogło nie zadziałać, on mógł być wyższej klasy czarodziejem albo kimś na prawdę groźnym. Siedziałam w swoim pokoju i tępo wpatrywałam się w mapę Huncwotów. Harry pożyczył mi ją na ostatni rok. Stwierdził, że jemu i tak się nie przyda. Mapa była już dość zniszczona - wytarta na zgięciach, jednak dalej nie zwykle użyteczna. Spojrzałam na swoje nazwisko, było dokładnie tam gdzie być powinno. Na mapie pokoje prefektów układały się w romb z łazienką prefektów po środku. Przesunęłam wzrok o parę centymetrów, staranny napis Draco Malfoy wskazywał, że ślizgon chodzi po swoim dormitorium. Wiedziałam co najmniej, że jest sam. Podświadomie zdarzało mi się sprawdzać co robi. Oczywiście to Jeremi był moim celem do znalezienia. Jednak nie potrafiłam się powstrzymać od kontrolowania, kiedy pewien ślizgon jest sam, albo z kim się spotyka. Właściwie, to nie zostało mi nic jak obserwowanie paru literek, układających się w napis Draco Malfoy. Od tego przeklętego dnia nie zamieniłam z nim ani słowa. Jego obelga cały czas odbijała się jak echo w mojej głowie. Tęskniłam za nim, a fakt że nie powinnam i nie mogłam tylko pogarszał sprawę. To co zakazane zawsze jest najbardziej pożądane. Nie potrafiłam być ponad to, nawet jeśli bardzo tego chciałam, nie byłam wyjątkowa niczym tak na prawdę nie różniłam się od zwykłej nastolatki. Mimowolnie spojrzałam na list leżący na biurko, miałam wysłać go do swojego ukochanego. Treść listu można powiedzieć, ze była standardowa. Kilka informacji co u mnie, uwzględniłam tylko naukę i jak bardzo mi go brakuje, do tego parę pytań co słychać i odpowiedzi na jego pytania. Pisanie z Ronem już mnie nudziło. Co więcej nie miał już czasu mnie odwiedzać tak często jakbyśmy tego chcieli. Jego zlecenia jako asystenta aurora robiły się co raz poważniejsze, a przez to miał wyjątkowo mało wolnego czasu. Chciało mi się śmiać jak patrzyłam na zaklejoną kopertę. Miałam taką ochotę się komuś wyżalić, a nie mogłam tego zrobić nawet temu kogo teoretycznie kochałam, właściwie to Ron był na pierwszym miejscu osób, które nie miały prawa się nigdy dowiedzieć prawdy. Mogłam sobie przysięgać tysiące razy przed lustrem, że wyjawię mu swój sekret, tylko po to żeby być fair. Tyle, że jak przychodziło co do czego zawsze rezygnowałam.
     Powoli zwlekłam się z łóżka założyłam szpilki, wzięłam różdżkę, torebkę i ten cholerny, sztuczny list. Poszłam do sowiarnii. Przeważnie używałam szkolnej sowy. W moich listach i tak nie było nic istotnego. Był już dość późny wieczór, więc uczniów nie było na korytarzach, do ciszy nocnej zostało zaledwie kilka minut. Od jakiegoś czasu poruszałam się po zamku głównie po zmroku. Pokochałam te stare mury, a w szczególności lubiłam tę ciszę i smutny charakter pustej przestrzeni. W sowiarni wybrałam mała biała sówkę. Wyglądała trochę jak mikroskopijna wersja Hedwigi. Na samo wspomnienie dawnej przyjaciółki Harry'ego zrobiło mi się smutno. Wzięłam głęboko oddech i wysłałam list. Oparta o zimny mur wpatrywałam się jak sowa odlatywała. Niosła kolejne kłamstwa i nieistotne fakty do chłopaka, którego kochałam. Chłód przenikał przez moją skórę. Było mi zimno, ale nie chciałam jeszcze wracać do dormitorium. Było tam tak spokojnie, że miałam ochotę spędzić tam więcej czasu. Nie było nikogo dookoła, nie musiałam udawać, że pochłaniają mnie zajęcia albo rozmowa. Usiadłam na brzegu okna, niebezpiecznie blisko krawędzi. Odprężyłam się i wpatrywałam w pełnie księżyca. Po chwili usłyszałam jak ktoś wchodzi do pomieszczenia. Nie wiele się zastanawiając podniosłam się i chciałam wyjść. Otrzepałam swoje ubranie i podniosłam głowę, W jednym momencie brakło mi tchu. Jeremi, stał w wejściu i wyglądał jakby zastanawiał się co powiedzieć. Odruchowo skierowałam rękę do różdżki.
- Ej spokojnie nic ci nie zrobię - Powiedział, gdy zorientował się, że mam zamiar rzucić zaklęcie. Zupełnie nie pomyślałam o tym, że on przecież mnie nie pamiętał. Musiał myśleć, że to nasze pierwsze, maksymalnie drugie spotkanie. 
- O przepraszam, wystraszyłam się - Powiedziałam, i uśmiechnęłam się nieśmiało. Przez cały ten czas byłam czujna. Dokładnie obserwowałam każdy jego ruch. - W ogóle już jest po ciszy nocnej. Powinieneś być w dormitorium. Będę musiała odjąć Ci punkty. - Powiedziałam siląc się aby uzyskać, ten sam ton głosu co w momentach jak upominałam pierwszaków. 
- No daj spokój, taka ładna dziewczyna by czego takiego nie zrobiła - Powiedział, a ja wiedziałam, że spodziewa się powtórki naszego pierwszego spotkania. No w jego wypadku może nie powtórki. 
- Nazwisko poproszę. - Mówiłam zdecydowanie i cały czas miałam nadzieję, że mi się nie wymknie dopóki nie dowiem się kim tak na prawdę jest. 
- Oj weź przestań. Jestem Jeremi - Powiedział i wyciągnął rękę, do tego uśmiechnął się promiennie. Postanowiłam zagrać w jego grę. Może to był sposób, aby się czego dowiedzieć.
- Hermiona Granger. - Odpowiedziałam i lekko uścisnęłam mu dłoń. 
- Zapraszam. - Szepnął i poprowadził mnie do miejsca, gdzie siedziałam zanim przyszedł. Sam usiadł na przeciwko. Siedzieliśmy chwilę w ciszy, on cały czas wpatrywał się w niebo, ja za to co chwilę kontrolowałam co robi. Czułam jak szybko bije mi serce. Nie mogłam pozwolić, aby tym razem mi uciekł. 
- Wiesz lubię tu przychodzić. To miejsce do mnie pasuje jest takie... sam nie wiem smutne. - Powiedział ledwo słyszalnie. 
- Nie wyglądasz na kogoś takiego. Raczej obstawiałabym imprezowicza czy coś. - Odpowiedziałam nieco głośniej. Starałam się aby rozmowa była naturalna. Odpowiedział mi nie pewnym uśmiechem, a po chwili kontynuował. 
- Wiesz, wiele osób o mnie tak sądzi. Tak na prawdę nikt mnie nie zna. - Akurat to, ja doskonale wiedziałam.
-  W takim razie dlaczego mi to mówisz? - Spytałam niepewnie.
- Sam nie wiem, jak Cię tu zobaczyłem miałem nadzieję na ewentualne jakby to miło nazwać... zbliżenie, - Skrzywiłam się delikatnie, dobrze pamiętałam nasze zbliżenie, było całkiem niezłe. - Spokojnie nie bój się, - Dodał jak zobaczył moją minę. - Chodzi o to, że wolę z tobą porozmawiać jesteś za mądra, żeby tylko się z Tobą zabawić. - Dokończył, a jego twarz nie wyrażała żadnych emocji. Między nami powstała niezręczna cisza. Jednak nie miałam odwagi  jej przerwać. Towarzyszyła mi świadomość, że to nie miłe spotkanie z nieznajomym czy spontaniczna randka, do poznawania nowych kolegów też to nie należało. Siedziałam na parapecie kilka metrów nad ziemią z osobą, która teoretycznie nie istniała, a już na pewno nie w naszej szkole. Spojrzałam na jego krawat, był w kolorach złoto-czerwonych. 
- Nigdy, nie widziałam Cię w Gryffindorze z której jesteś klasy? - Spytałam, zbierając w sobie odwagę. 
- Po prostu nie rzucam się w oczy. - Wyminął moje pytanie, a ja bałam się je ponowić. Nie chciałam żeby się wystraszył i uciekł albo zdenerwował. Żeby go poznać będę musiała kontynuować tę znajomość. Zacisnęłam wargi i powoli odsunęłam rękę tak, że znalazła się teraz między mną, a Jeremim. Moja różdżka teraz spoczywała spokojnie w kieszeni. Musiałam udawać, że mu ufam jeżeli sama chciałam zdobyć jego zaufanie. Próbowałam się odprężyć choć nie za bardzo mi to wychodziło. Chyba to zauważył bo nieznacznie się uśmiechnął pod nosem. Powoli przysunął swoją rękę do mojej, zabrałam ją wystraszona.
- Przepraszam nie chciałem. - Powiedział, gdy się odsunęłam.
- To ja przepraszam, wybacz nie jestem zbyt dobra w zawieraniu nowych znajomości. - Uśmiechnęłam się nieśmiało i położyłam dłoń z powrotem między nami.Spojrzał na mnie wyraźnie zaciekawiony, tak jakbym powiedziała coś dziwnego. Przysunął swoją rękę, ale mnie nie dotknął. Wydawał się taki nieśmiały w porównaniu z naszym poprzednim spotkaniem.
- To dziwne, zawsze jesteś taka uśmiechnięta, wszyscy w szkole Cię lubią
- Nie wszyscy. - Powiedziałam i pomyślałam o pewnym ślizgonie. Po chwili poczułam delikatny ból głowy.
- Nie próbujesz mi przeczytać myśli? - Spytałam, gdy rozpoznałam jaki to ból głowy.
- Przepraszam - zamilknął na chwilę - coś często Cię dzisiaj przepraszam.. och po prostu wydaje mi się, że nie można Cię nie lubić. - Powiedział na jednym oddechu i odwrócił wzrok.
- Wydaje się jakbyś dużo o mnie wiedział. Za to ja nie wiem o tobie zupełnie nic. - Bałam się, że uniknie odpowiedzi, widziałam jak zastanawia się co może mi zdradzić, a co nie. Speszona lekko założyłam ręce.
- Zimno Ci ? - od razu zauważył, wstał i okrył mnie swoją marynarką. Poczułam wyjątkowe delikatne męskie perfumy. Nagle przestałam postrzegać go jako zagrożenie. Wydawał mi się zranionym młody mężczyzną. Gdy mu się dłużej przyglądałam zobaczyłam w nim coś dziwnego, wiedziałam, że nie tylko ja noszę maskę, kiedy to wygodne. On postępował dokładnie tak samo. Miał w oczach jakiś wewnętrzny smutek. W ogóle wcześniej byłam pewna, że jego oczy są zielone w tym świetle wydawały się bardziej szare.
- Chcesz już wracać do dormitorium? Lepiej żebyś się nie przeziębiła. - Powiedział cicho, a w jego głosie można było wyczuć nadzieję, że będę chciała zostać.
- Jeszcze nie, lubię to miejsce. A ty dalej nie zdradziłeś nawet słowa o sobie.
- Nie lubie zbytnio dzielić się informacjami. Ale niech będzie pytaj. - Spojrzał na mnie, a ja poczułam jak zatracam się w jego spojrzeniu.
- A odpowiesz? - Wyszeptałam.
- Może. - Uśmiechnął się, a ja już byłam pewna że nazwisko i tym podobne mogę odpuścić.
- No dobra wiem jak się nazywasz i czego nie lubisz, w takim razie co lubisz?
- Wiesz, że jesteś pierwszą osobą, która się mnie o to pyta. Właściwie jako, że nigdy nie musiałem odpowiadać to nawet się zbytnio nie zastanawiałem. Lubię rysować, czytać. Najbardziej kryminały i poezję. Wiem, że to trochę dziwne połączenie. No i lubię takie chwile jak ta.. rozmowa na poziomie z piękną dziewczyną. Twoja kolej co ty lubisz? - Skończył i czekał na moją odpowiedź. A ja błąkałam się gdzieś z myślami pomiędzy nikt nie pyta, a piękną. Wydawał mi się takim idealnym, moje obawy przed nim poszły gdzieś w kąt.
- Lubię spędzać czas z przyjaciółmi, rozwiązywać zagadki. Uwielbiam czytać i to praktycznie wszystko co mi się tylko nawinie.
- A imprezy, chodzisz na nie, pewnie z swoim facetem co ? - Lekko się skrzywił gdy wspomniał o moim facecie.
- Ron raczej nie przepada za takimi rozrywkami. Czasem chodzę sama, albo z koleżankami. - Powiedziałam i zauważyłam, że jest zaskoczony. - Co nie spodziewałaś się, że taka kujonica potrafi się bawić. - Nie wierzę, że na głos nazwałam siebie kujonicą.
- Dla mnie jesteś godną następczynią Roweny, o ile nie jesteś lepsza. Ale fakt jakoś nie potrafię sobie wyobrazić ciebie na imprezie. - Powiedział i nagle poczułam się na prawdę doceniona. Wyczuwałam w jego głosie szczerość. Przeważnie ludzie powtarzali mi to albo gdy chcieli spisać zadanie, albo tuż po tym jak je sprawdziłam. A Jeremi po prostu był i powiedział co sądzi nie licząc na żadne korzyści.
- Jest coś co jeszcze chcesz wiedzieć?
- Jesteś.. czystej krwii?, bo pewnie wiesz, że ja nie..- Nie pozwolił mi dokończyć.
- To nie ma znaczenia. Dziwi mnie, że o to zapytałaś. No ale dobra niech będzie, jestem czystej krwi, chociaż chętnie bym się z tobą zamienił. Życie w rodzinie czysto-krwistych czarodziei jest beznadziejne.
- Życie wśród mugoli też nie jest usłane różami. - Powiedziałam i odwróciłam wzrok, nie powinnam była mu tego mówić, moje problemy to mój interes. Nie skomentował moich słów.
- Wiesz tak na poważnie to nie jest tak źle. Myślę, że zawsze wydaje nam się, że nasze problemy są najgorsze, a jak jest coś gorszego "to nas nie dotyczy". Ale później się chrzani jeszcze bardziej.. zresztą nieważne. Chyba powinniśmy już wracać. Mogę Cię odprowadzić? - Zapytał i pomógł mi wstać
- Tak właściwie to ja powinnam odprowadzić Ciebie, to ja tu jestem prefektem. - Chciałam wiedzieć gdzie się uda, czy pójdzie do dormitorium Gryffindoru.
- No nie daj się prosić. - Powiedział, na co skinęłam głową. Jeżeli wejdę do swojego pokoju będę mogła sprawdzić na mapie gdzie się udał. Całą drogę przeszliśmy w ciszy, co chwilę spoglądając na siebie. Chyba musieliśmy się porządnie zasiedzieć, bo w zamku nie było już nawet żywego ducha. Moja dłoń cały czas spoczywała na różdżce. Byłam gotowa w każdej chwili się obronić lub zaatakować.
- Boisz się? - Zapytał gdy zobaczył jak mocno zaciskam palce na tym kawałku drewna.
- Nie ja po prostu.. - Nie wiedziałam co powiedzieć dalej, więc urwałam w pół słowie.
- Spoko, chociaż to dziwne żeby wielka Hermiona Granger się bała. Chyba będziemy musieli się pożegnać.- Staliśmy już pod drzwiami do mojego dormitorium. - To jak odpuścisz mi te minusowe punkty? - Zapytał
- Tym razem tak, ale następnym uważaj.
- Mam nadzieję, że będzie następny raz. Dobranoc. - Powiedział i odwrócił się. Widziałam jak odchodzi, spokojnie nigdzie się nie spiesząc. Weszłam szybko do dormitorium, wzięłam do ręki mapę huncwotów i zaczęłam szukać. No przecież musiał być na mapie. Przejrzałam każdy korytarz, zaczęłam od miejsca gdzie się pożegnaliśmy. Nie znalazłam nikogo o imieniu Jeremy. Co więcej nie było nikogo kto by przechodził w tym czasie głównymi korytarzami. Spojrzałam na miejsca w około mojego dormitorium. Wszyscy inni prefekci byli w swoich pokojach. Łazienka była pusta. Nie było nikogo podejrzanego. Jeremi dosłownie rozpłynął się w powietrzu. Znowu zostałam z niczym, jednak tym razem miałam przeczucie, że nie będę musiała go szukać. Sam do mnie przyjdzie. Tylko mętlik w mojej głowie był jeszcze większy. Czułam się źle, że oszukiwałam chłopaka, którego poznałam, ale nie miałam żadnych wyrzutów, że usunęłam pamięć pierwszemu Jeremiemu. Tak jakby miał podwójną osobowość. Był bardzo skomplikowanych człowiek, kimś kto potrafił mnie zaciekawić. Nie mogłam się doczekać następnego spotkania. Nie było to do końca uczucie jak czekanie na pierwszą randkę. To raczej dobrze mi znana adrenalina połączona z nową zagadką. Wiedziałam, że tej nocy na pewno nie zasnę od razu. W głowie analizowałam każde jego słowo wypowiedziane tego wieczoru. Szukałam wskazówki, czegoś co by mi pomogło stwierdzić kim jest na prawdę. Oczywiście mógł kłamać, ale miałam jakieś wewnętrzne przeczucie, że mówił prawdę. Może sama to sobie wmawiałam, a może kobieca intuicja istnieje. Przed snem jeszcze raz sprawdziłam mapę, i tym razem nie znalazłam tego kogo szukałam, po raz kolejny przy szukaniu na mapie tajemniczego gryfona, spojrzałam na nazwisko Malfoy. Draco jeszcze siedział przy biurku w swoim dormitorium. Złożyłam mapę, nie chciałam tego przyznać, ale powoli sprawdzanie poczynań Malfoy stało się moją małą obsesją. Nie miałam już z nim kontaktu. Jednak był on typem człowieka o którym się nie zapomina.


// Wiem mało Draco, następnym razem będzie więcej;) A co myślicie o Jeremim? Czekam z niecierpliwością na wasze komentarze i pozdrawiam Syntia 

21 komentarzy:

  1. Hej;) Fajnie, że Hermiona w końcu znów spotkała tajemniczego Jeremiego, ale muszę przyznać, że ich rozmowa niezbyt mi się spodobała. Jak dla mnie brakowało w niej "tego czegoś", była taka nijaka. Ciągle mam nieodparte wrażenie, że Jeremi i Malfoy to bardzo bliskie postacie, jak gdyby byli jedno tylko lekko zmodyfikowani ;) Ale powiem, że początek rozdziału, rozmyślania Hermiony spodobały mi się. Męczy się dziewczyna z tym swoim chłopakiem oj męczy. Nie przewidujesz jakiegoś rozstania? Może Ron spotka jakąś namiętną Lav i znów zrobi w balona Hermionę, która przyjmie to z ulgą? Takie tam gdybanie ;)) I czekamy na Draco! Niech coś się wydarzy ;) Duuużo weny i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, szczególnie za fragment, że czegoś ci brakowało, postaram się żeby następnej razem było lepiej ;) Co rozstania to raczej nie.. ale może zmienię zdanie. Zobaczymy ;)

      Usuń
  2. Jeremy ... Tajemnicza i interesujaca postać ^^
    Draco fakt trochę go malo, ale licze na więcej :D
    Świetny rozdział.
    Weny.
    Pozdrawiam,Lili Blue (Potter)

    OdpowiedzUsuń
  3. Postać Jeremiego bardzo mnie zaintrygowała, kim on może być? Skoro z pomocą mapy Huncwotów nikogo na korytarzu nie znalazła... Robi się coraz bardziej tajemniczo, podoba mi się to! ;) Fakt brak mi tu Draco, ale to dobrze, że wszystko rozkręca się powoli. Jestem nową czytelniczką ale na pewno zostanę stałą ;) Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam ;) Cieszę się, ze się podoba. To niesamowity zaciesz jak dołącza nowa czytelniczka ;) Mam, nadzieję, ze następne rozdziały też Ci się spodobają. ;)

      Usuń
  4. Rozdział świetny. Szkoda, że nie ma Draco, ale Jeremy idealnie go zastąpił.:D Nie, że cokolwiek może zastąpić naszego blondyna.:)
    Czekam na następny.:)
    Pozdrawiam,
    la_tua_cantante_

    dramione-badz-moja-nadzieja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział fajny, mało Draco, a ja nie lubię tego Jeremiiego, jakiś taki... Coś kręci :D Życzę weny. Czekam na nexta.

    OdpowiedzUsuń
  6. Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ;) Ciekawe kim jest Jeremy? Szkoda, że w sowiarni Hermiona nie wylała na niego eliksiru, który niweluje działanie czarów. Kiedy można się spodziewać kolejnego rozdziału? Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo ;) Nowy rozdział prawdopodobnie w przyszłym tygodniu, a w nim być może już się pojawi wyjaśnienie ;)

      Usuń
  7. Chcę tylko dać znać, że wróciłam na dobre i do jutra powinnam nadrobić zaległości w czytaniu. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czekam na twoją opinię ;) Fajnie że już jesteś :)

      Usuń
  8. Przez przypadek natknęłam się na piosenkę Moniki Urlik - Zanim przyjdzie dzień i słuchając jej pomyślałam o Twoim blogu ;) Podaję link:
    http://www.youtube.com/watch?v=WHPXojInQhY

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, dzięki piosenka faktycznie w niektórych momentach fajnie pasuje do opowiadania. Ale sam fakt, że coś przywiodło ci na myśl moją historię, bardzo miło mi się zrobiło ;)

      Usuń
  9. Wow, twój blog robi mega wrażenie!
    Nie tylko samą treścią (która jest zresztą świetna) ale też tym cudownym wyglądem!
    :) Gryzie mnie, co to za Jeremi, chociaż z drugiej strony czekam na jakąś akcje z Draco.
    Życzę weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje ;) Cieszę się, że się spodobało. Mam nadzieję, że w takim razie jeszcze kiedyś tu zajrzysz ;)

      Usuń
  10. Cześć i czołem!
    Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award! Gratuluję! Więcej informacji na moim blogu w zakładce "Liebster Blog Award".
    Pozdrawiam,
    Lucy
    http://lilypotter-szostyrok.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ze nominację. Jednak już od pewnego czasu nie odpowiadam na Libster Award. Doceniam wyróżnienie i bardzo dziekuję. Mam nadzieję, że nie obrazisz się za brak odpowiedzi. Jeśli poza konkursem chcesz zadać jakieś pytania to zapraszam na ask. Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuje ;)

      Usuń
  11. Jejku ... Postać Jeremiego strasznie mnie Ciekawi... Szczególnie, że tak mało o nim wiemy :)

    Jeny wspaniałe opowiadanie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie podoba mi się ten cały Jeremi. Dlaczego nie podał jej nazwiska? I kim tak na prawdę jest? No i dlaczego w tym rozdziale nie ma Draco? ;(
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń