Od spotkania z Jeremim w sowiarni minął tydzień. Tym razem już nie byłam zaskoczona faktem, że nie udaje mi się go spotykać na korytarzach. Po pewnym czasie po prostu odpuściłam, wiedziałam że sam w końcu do mnie przyjdzie. Ignorowanie i zachowanie jakby nigdy nic było najlepszym wabikiem. Siedziałam w towarzystwie Luny i Nevilla i popijałam pyszne cappuccino, rokoszowałam się smakiem kawy jakiej nigdzie indziej nie ma tak dobrej. Na sali panował gwar i ciepła atmosfera, to była ta szkoła, której tak mi brakowało. Rozejrzałam się po sali i uśmiechnęłam. Do egzaminów zostało jeszcze trochę czasu, więc wszyscy byli wyluzowani. W takiej atmosferze mogłam cieszyć się swoją młodością. Bez Voldemorta, problemów i wojny. Miałam to, co było mi potrzebne do szczęścia - zapach starych książek, magię, przyjaciół w tym kilku nowych oraz zagadkę do rozwiązania. Z całych sił starałam się nie myśleć o tym wszystkim czego zdążyłam już doświadczyć.
- Herm, uważaj słyszałam, że skrzaty do tej kawy dodają liści galigue. Ponoć mogą powodować halucynacje. Wiem bo pisałam na ten temat kiedyś artykuł. - Poinformowała mnie Luna, mówiąc zupełnie poważnie, mimo że cały czas miała ten swój rozmarzony wzrok. Uśmiechnęłam się tylko pod nosem i dalej popijałam moją ulubioną kawę. Ten dzień zdecydowanie miał należeć do tych lepszych. Ostrzeżenia o czymś irracjonalnym Luny, wesoły nastrój na wielkiej sali i wszystkie odrobione zadania na ten tydzień, które leżały ładnie poukładane w mojej torbie. A na dodatek Malfoy, a raczej jego brak. W końcu wracałam do normalnego życia. Do pełni szczęścia brakowało tylko wieści od Rona. Jak na zawołanie, gdy tylko o tym pomyślałam do wielkiej sali wleciało paręnaście sów. Od razu zauważyłam mała sówkę mojego chłopaka. Poznałabym ją wszędzie, jak co trzy dni przyniosła mi list. Z boku koperta poplamiona była herbatą. Najwyraźniej Ron musiał się spieszyć jak to wysyłał, albo po prostu był lekko niezdarny. Z czasem te jego drobne błędy i nieistotne potknięcia nabrały swojego uroku. Były dla niego tak charakterystyczne, że nie wywoływały u mnie irytacji, a zwykłe rozbawienie. Schowałam list do torby, zostawiając go "na później" ,czytanie przy wszystkich zawsze było dla mnie jakimś nieposzanowanie prywatności. Kiedy wracałam do śniadania niespodziewanie pojawił się drugi list. Tym razem nie miałam pojęcia od kogo. Za adresowany do mnie bez żadnych szczegółów. Otwarłam go delikatnie, żeby od razu dowiedzieć się od kogo jest. Ciekawość zawsze była u mnie najsilniejszą cechą. Szybko spostrzegłam, że to nic tak istotnego. Zwykła przesyłka reklamowa. Najwyraźniej czarodzieje zaczynali zapożyczać sposoby od mugoli. Tą wiadomość odpakowałam do końca. Nie wydawała mi się na tyle intymna żeby ją odkładać. Był to rabat na całą nową kolekcję w jednym z ekskluzywnych czarodziejskich butików. Jakiś czas temu wzięłam udział w ich konkursie i wszystko wskazywało na to, że udało mi się wygrać. Najwyraźniej w najbliższym wolnym czasie czekały mnie wspaniałe zakupy. Musiałam się zastanowić kogo zabrać ze sobą. Na początku na myśl przyszła mi Ginny, ale wypady z nią bywały wyjątkowo męczące. Na prawdę nie poznałam nigdy nikogo kto potrafi tak długo się zastanawiać nad sukienną jak młoda panna Weasley. Poza tym ostatnio nasz kontakt zdecydowanie się pogorszył. Drugim wyborem była Hanna, postanowiłam z nią porozmawiać jak tylko wrócę do dormitorium. Miałam nadzieję, że panna Abott się zgodzi. Samotne zakupy nie specjalnie mnie cieszyły. Po skończonym śniadaniu wyjęłam mój ulubiony notes. Czarny obity delikatnym materiałem z paroma wzorami, które nie miały żadnego znaczenia. Przejrzałam go aby się przekonać czy przypadkiem czegoś nie przeoczyłam. Po raz kolejny fakt, że staram się wszystko zapisywać uratował mi skórę. W tym tygodniu miałam przejąć od Malfoy'a zadanie, które powierzono nam na zielarstwie. To już praktycznie koniec hodowli jak i najtrudniejszy etap, więc wzięłam go na siebie. Jednak to oznaczało, że musiałam się spotkać z tym durnym arystokratą. Wzięłam głęboki oddech i spakowałam swoje rzeczy. Pożegnałam się z Luną i Nevillem i postanowiłam znaleźć Dracona. Zaczęłam od jego dormitorium jak zwykle było puste. Najpewniej gdzieś po kątach zajmował się Astorią. Na samą myśl robiło mi się niedobrze. Może i od dłuższego czasu do niczego między mną, a Malfoy'em nie doszło, jednak widok jego wielkiej miłości i tak wprawił mnie w zakłopotanie. No dobra może i w złość. Nie ważne jak bardzo zależało mi na dobrych ocenach nic nie zmusiłoby mnie do wejścia do lochów i odklejenia od siebie tej pięknej parki. Wróciłam do swojego dormitorium, przecież i tak zobaczyłabym na mapie kiedy będzie wracać, a wtedy przypadkiem mogłabym na niego trafić. Jakie było moje zdziwienie, kiedy otworzyłam drzwi, a obiekt mojego zadania domowego stał sobie grzecznie na stoliku w pokoju wspólnym. Rozejrzałam się dookoła. Draco stał przy oknie i w coś się wpatrywał. Nie wypowiedział ani słowa, a na pewno usłyszał, jak weszłam. Najwyraźniej musiał stwierdzić, że nie jestem warta jego czasu. Wzięłam na ręce roślinę i bardzo dokładnie się jej przyjrzałam. Pozostali wykonali dobrze swoje zadania, została tylko moja część.
- Dzięki, że ją przyniosłeś. - Powiedziałam cicho, jakby bojąc się kolejnej jego obelgi. Nie rozmawialiśmy od dłuższego czasu, nawet nie wyzywaliśmy się. Nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, a jednocześnie tak bardzo mi zależało, żeby go nie zdenerwować. Skarciłam się w myślach, to przecież był tylko Malfoy. Poniosłam głowę i miałam dumnie pójść do siebie. Mógł się nawet nie obracać i nie zobaczyć jak odchodzę, nie to się dla mnie liczyło. Ważne było abym sama przed sobą udowodniła, że mogę wygrać z swoją słabością.
- Czekaj Granger. - Powiedział cicho, a ja w jednej chwili zamarłam. Odłożyłam doniczkę i spojrzałam na niego. Jego szept był dla mnie jak krzyk może przez to, że wyczekiwałam słów. Po woli sama gubiłam się w własnych myślach.
- Próbowałem, ale nie potrafię. Raz w życiu mogę przyznać, że coś mnie przerosło. - Powiedział odwracając się do mnie.
- Ale o co ci chodzi? - Spytałam. Nie wiedziałam co on wygaduję. Na myśl przyszła mi Astoria, jego bycie śmierciożercą, a nawet ten głupi kwiatek. Malfoy, którym mi mówi, że czegoś nie potrafi. To przecież niemożliwe.
- Nic nie rozumiesz. - Powiedział i podszedł do mnie. Pocałował mnie szybko i namiętnie. Byłam tak zaskoczona, że na początku nawet nie wiedziałam co się dzieje. Nie odepchnęłam go, a sekundę później zaczęłam oddawać jego pocałunki. Nie obchodziło nas wtedy, że ktoś może wejść do pokoju. Na tę chwilę poczułam jakby nic innego nie istniało. To był krótki, ale nie zapomniany moment. Po jakimś czasie, nawet nie wiem jak długim Malfoy oderwał się ode mnie i wyszedł trzaskając drzwiami. Był zły, a ja poczułam się winna. Osunęłam się na podłogę i pokuliłam nogi. Dotknęłam delikatnie nabrzmiałych ust, jakby na dowód, że to stało się naprawdę. Czekałam aż po moich policzkach popłyną łzy, ale nic takiego się nie stało. Trwałam w tępym oniemieniu. Analizowałam sekundę po sekundzie szukając logicznego wyjaśnienia. Szybko wstałam i podbiegłam do okna. Ale i to nic nie dało. Nie dowiedziałam się czy Draco coś zobaczył, czy tylko unikał mojego wzroku. Byłam pewna, że rozmowa z nim mnie nie ominie. Tylko znając już to jak bardzo potrafi być zmiennym zaczęłam się bać. Każde jego przykre słowo było jak odrzucenie, każdy pocałunek jak obietnica, która paliła mnie od środka. Przez chwilę myślałam, że lepiej byłoby go nie poznać, ale i taka wizja była dość bolesna. Otrząsnęłam się dopiero, gdy usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi.
- Miona, chciałaś ze mną pogadać. - Powiedziała Hanna, jak tylko mnie zobaczyła.
- Ja.. e tak co to ja.. - Motałam się i nie potrafiłam złożyć sensownego zdania.
- Hermiona tu ziemia, mówiłaś że dostałaś jakiś list i chcesz pogadać. - Pomachała mi dłonią przed oczami, sprawdzając czy jeszcze kontaktowałam.
- A tak wybacz, już. - Powiedziałam i podałam jej kopertę. - To wygrana na spore zakupy, pomyślałam że może pójdziesz ze mną. Za niedługo zbliża się bal, kupimy jakieś sukienki, może coś innego fajnego się znajdzie. No nie daj się prosić. - Dokończyłam spoglądając na Hannę, która z każdym słowem bardziej się uśmiechała. Odpowiedź była dla mnie jasna.
- Kiedy?
- Sobota, z samego rana. - Powiedziałam po czym szybko ją przytuliłam i praktycznie wbiegłam do swojego dormitorium. Za pięć minut zaczynałam zajęcia. I to zajęcia z Malfoy'em szybko wzięłam swoje rzeczy, poprawiałam makijaż i trzy minuty później byłam już przed salą.
- A ty co Granger? Masz przyśpieszony od oddech na myśl o Ślimaku? - Powiedział Zabini a wszyscy dookoła niego się zaśmiali. Kątem oka zauważyła, że tylko Malfoy pozostał nie wzruszony. Obejmował Astorię w tali tak jak zazwyczaj. Kiedy profesor się pojawił Greengrass pocałowała Draco szybko w usta i poszła. Odprowadzała go na lekcje też mi coś, jakby nie miała lepszych zajęć. Kiedy wchodziłam do sali przypadkowo znalazłam się koło ślizgona.
- Musimy pogadać. - Szepnęłam tak, żeby tylko on usłyszał.
- Nie mamy o czym. - Opowiedział równie cicho i zajął swoje miejsce. Wyraźnie mnie zlekceważył. Miałam już dość sekretów i niedomówień. Czy naprawdę tak trudno powiedzieć o co chodzi. Zajęcia nie zdążyły się zacząć, a ja już odliczałam czas do ich zakończenia. Oszczędziłam sobie rozmów. Mętlik jaki miałam w głowie doprowadzał mnie do szału. Dzień, który myślałam, że będzie idealny potoczył się wręcz odwrotnie. Na domiar wszystkiego wieczorem przeczytałam list Rona. Pisał o jego wielkiej miłości i tęsknocie. Parokrotnie wspomniał, o czymś w taki sposób, że nie do końca wiedziałam co miał na myśli. Gdybym go nie znała tak dobrze pomyślałabym, że może się czegoś domyślać. Tego dnia nie chciałam już mu odpisywać. Jedyne o czym marzyłam to gorąca kąpiel. Wziełam swój szlafork i poszłam do łazienki. Wszystko było zaparowane najwyraźniej, ktoś zrobił sobie minisaune przed moim wejściem. Podeszłam bliżej do wanny.
- Już wychodzę. - Usłyszałam i w ciągu sekundy byłam cała czerwona. Malfoy stał przede mną zupełnie nagi. Nie był ani trochę skrępowany. Widziałam każdą część jego ciała. Umięśniona klata przyciągała wzrok, ale nie tylko na widok mięśni robiło mi się gorąco. Miałam problem aby odwrócić wzrok.
- Będziesz się tak gapić czy może chcesz wytrzeć mi plecy. - Powiedział i odwrócił się tyłem. Mimowolnie spojrzałam na niego i później prawie natychmiast odwróciłam się plecami.
- Czemu nie zamknąłeś drzwi. To zupełnie nie odpowiedzialne. Do cholery Malfoy ubierz się wstydu nie masz!. - Prawie krzyczałam z zażenowania. Cały czas starałam się nie odwracać w jego stronę. Po chwili poczułam jak mój szlafrok robi się mokry od jego ciała. Stał za mną zupełnie nago i powoli przesuwał swoje ręce po mojej sylwetce. Byłam tak zawstydzona, że nie wiedziała co zrobić. Czułam jak resztki wody z jego włosów kapią mi na ramiona. Draco po woli odsunął kawałek materiału, którym byłam zakryta. Odwrócił mnie do siebie i pocałował. Czułam jak mokry delikatny materiał przykleja się do mojego ciała. Wodziłam rękami po jego plecach. A miedzy nogami mogłam poczuć jego męskość. Swoim ciałem i dotykiem doprowadzał mnie do szaleństwa. Nie potrafiłam go zrozumieć. Nie wiedziałam dlaczego to robi, ale nie chciałam żeby przestawał. Mimowolnie jęknęłam cicho. Gdy tylko to usłyszał mocniej wpił mi się w usta. Po chwili mój szlafrok razem z stanikiem leżały na ziemi. Całował moją szyję, powoli schodził niżej. Kiedy lizał moje sutki czułam napierające podniecenie. Pragnęłam tego blondyna. Chciałam żeby mnie miał. Powoli, nie przestając całować wziął mnie na ręce i zaniósł do wanny. Miałam na sobie jeszcze dolną część bielizny. Woda była gorąca i bardzo przyjemna. Słyszałam jak Draco szepnął zaklęcie, aby zamknąć drzwi . Jego głos był tak niesamowicie pociągający. Pragnęłam, aby choć słowo skierował do mnie. Przesunął ręką w dół delikatnie dotykając mój brzuch. Kiedy zahaczył o linię bielizny spojrzał mi w oczy, najwyraźniej szukał mojego pozwolenia. Skinęłam po czym po raz kolejny zatraciłam się w jego dotyku. Czułam jak jego palce przesuwają się po najintymniejszej strefie mojego ciała. Widziałam na jego ustach chwilowy uśmiech, tak zupełnie inny od tego który miał na co dzień. Kiedy poczułam jego męskość lekko się wzdrygnęłam. O ile jego dotyk był dla mnie nieziemski, tak seks byłby już złamaniem wszelkich reguł.
- Nie powinniśmy. - Szepnęłam szukając jego szarych oczu.
- Do niczego się nie zmuszam. - Powiedział, a jednocześnie nawet na chwilę nie przestał dotykać moich piersi. Wyjątkowo ciężko było mi to zatrzymać. Wzięłam jego rękę i odsunęłam. Usiadłam po drugiej stronie wanny starając się, aby piana zakryła jak największą część mojego ciała.
- Chyba się teraz nie wstydzisz Granger? - Powiedział z kpiną, a ja w jednej sekundzie pożałowałam tego co się wydarzyło. Zacisnęłam zęby żeby tylko się nie rozpłakać. Nie wiedziałam co powiedzieć spuściłam głowę i wpatrywałam się w coraz mniejsze ilości piany.
- Wstań. - Usłyszałam. - No dalej nie patrzę. - Dokończył, a ja poniosłam głowę. Nade mną stał Malfoy i trzymał ręcznik. Głowę miał odwróconą w drugą stronę. Owinęłam się nim szybko i szepnęłam ciche dziękuję. Czekałam na dalsze słowa, należało mi się wyjaśnienie.
- Nie mamy o czym gadać Granger. - Powiedział z lekkim uśmiechem, a ja zostałam bez słowa. Tak po prostu po wszystkim wyszedł. Najwyraźniej nigdy nie miał zamiaru informować mnie o swoich planach. Czym prędzej wyszeptałam zaklęcie, aby wyczyścić łazienkę i stamtąd wyszłam. Położyłam się na łóżku i próbowałam zrozumieć co właściwie się stało. Było mi wyjątkowo niewygodnie. Dopiero po chwili zorientowałam się, że pod plecami mam kawałek kartki. Mała czerwona karteczka zapisana czarnym atramentem.
Następny raz jutro w sowiarni o 21 ? Będę czekał. J
Spojrzałam na kartkę i ogarnęła mnie bezsilność. Porwałam ją na małe kawałeczki, aby tylko przypadkiem nikt się nie dowiedział. Albo raczej żeby Draco się nie dowiedział. Nie ważne co się stało a co co nie. Wiedziałam, że jeżeli chcę w sowim życiu choć trochę porządku, muszę doprowadzać sprawy do końca. Spotkanie z Jeremim miało być tym na którym pokaże swoją prawdziwą twarz czy tego chce czy nie.
Mimo, że postanowiłam co zrobię z tajemniczym Jeremim to dalej nic nie było jasne. Moim największym problem był Malfoy. A co najgorsze to tej sprawy nie chciałam rozwiązywać. Zanim zasnęłam jeszcze długo czułam jego dotyk. Podniecenie jak na złość nie chciało odpuścić, a wyobraźnia podsuwała mi dość nieodpowiednie obrazy. Dopiero mała dawka eliksiru słodkiego snu pozwoliła mi oddać się w spokojną krainę Morfeusza.
// A że tak zapytam nie za dużo Draco?? :P Czekam na opnie i przepraszam, że rozdział tak późno. Pozdrawiam Syntia.
Ps. kto jeszcze nie zajrzał zapraszam na miniaturkę na sladem-snu ;)
- Dzięki, że ją przyniosłeś. - Powiedziałam cicho, jakby bojąc się kolejnej jego obelgi. Nie rozmawialiśmy od dłuższego czasu, nawet nie wyzywaliśmy się. Nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, a jednocześnie tak bardzo mi zależało, żeby go nie zdenerwować. Skarciłam się w myślach, to przecież był tylko Malfoy. Poniosłam głowę i miałam dumnie pójść do siebie. Mógł się nawet nie obracać i nie zobaczyć jak odchodzę, nie to się dla mnie liczyło. Ważne było abym sama przed sobą udowodniła, że mogę wygrać z swoją słabością.
- Czekaj Granger. - Powiedział cicho, a ja w jednej chwili zamarłam. Odłożyłam doniczkę i spojrzałam na niego. Jego szept był dla mnie jak krzyk może przez to, że wyczekiwałam słów. Po woli sama gubiłam się w własnych myślach.
- Próbowałem, ale nie potrafię. Raz w życiu mogę przyznać, że coś mnie przerosło. - Powiedział odwracając się do mnie.
- Ale o co ci chodzi? - Spytałam. Nie wiedziałam co on wygaduję. Na myśl przyszła mi Astoria, jego bycie śmierciożercą, a nawet ten głupi kwiatek. Malfoy, którym mi mówi, że czegoś nie potrafi. To przecież niemożliwe.
- Nic nie rozumiesz. - Powiedział i podszedł do mnie. Pocałował mnie szybko i namiętnie. Byłam tak zaskoczona, że na początku nawet nie wiedziałam co się dzieje. Nie odepchnęłam go, a sekundę później zaczęłam oddawać jego pocałunki. Nie obchodziło nas wtedy, że ktoś może wejść do pokoju. Na tę chwilę poczułam jakby nic innego nie istniało. To był krótki, ale nie zapomniany moment. Po jakimś czasie, nawet nie wiem jak długim Malfoy oderwał się ode mnie i wyszedł trzaskając drzwiami. Był zły, a ja poczułam się winna. Osunęłam się na podłogę i pokuliłam nogi. Dotknęłam delikatnie nabrzmiałych ust, jakby na dowód, że to stało się naprawdę. Czekałam aż po moich policzkach popłyną łzy, ale nic takiego się nie stało. Trwałam w tępym oniemieniu. Analizowałam sekundę po sekundzie szukając logicznego wyjaśnienia. Szybko wstałam i podbiegłam do okna. Ale i to nic nie dało. Nie dowiedziałam się czy Draco coś zobaczył, czy tylko unikał mojego wzroku. Byłam pewna, że rozmowa z nim mnie nie ominie. Tylko znając już to jak bardzo potrafi być zmiennym zaczęłam się bać. Każde jego przykre słowo było jak odrzucenie, każdy pocałunek jak obietnica, która paliła mnie od środka. Przez chwilę myślałam, że lepiej byłoby go nie poznać, ale i taka wizja była dość bolesna. Otrząsnęłam się dopiero, gdy usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi.
- Miona, chciałaś ze mną pogadać. - Powiedziała Hanna, jak tylko mnie zobaczyła.
- Ja.. e tak co to ja.. - Motałam się i nie potrafiłam złożyć sensownego zdania.
- Hermiona tu ziemia, mówiłaś że dostałaś jakiś list i chcesz pogadać. - Pomachała mi dłonią przed oczami, sprawdzając czy jeszcze kontaktowałam.
- A tak wybacz, już. - Powiedziałam i podałam jej kopertę. - To wygrana na spore zakupy, pomyślałam że może pójdziesz ze mną. Za niedługo zbliża się bal, kupimy jakieś sukienki, może coś innego fajnego się znajdzie. No nie daj się prosić. - Dokończyłam spoglądając na Hannę, która z każdym słowem bardziej się uśmiechała. Odpowiedź była dla mnie jasna.
- Kiedy?
- Sobota, z samego rana. - Powiedziałam po czym szybko ją przytuliłam i praktycznie wbiegłam do swojego dormitorium. Za pięć minut zaczynałam zajęcia. I to zajęcia z Malfoy'em szybko wzięłam swoje rzeczy, poprawiałam makijaż i trzy minuty później byłam już przed salą.
- A ty co Granger? Masz przyśpieszony od oddech na myśl o Ślimaku? - Powiedział Zabini a wszyscy dookoła niego się zaśmiali. Kątem oka zauważyła, że tylko Malfoy pozostał nie wzruszony. Obejmował Astorię w tali tak jak zazwyczaj. Kiedy profesor się pojawił Greengrass pocałowała Draco szybko w usta i poszła. Odprowadzała go na lekcje też mi coś, jakby nie miała lepszych zajęć. Kiedy wchodziłam do sali przypadkowo znalazłam się koło ślizgona.
- Musimy pogadać. - Szepnęłam tak, żeby tylko on usłyszał.
- Nie mamy o czym. - Opowiedział równie cicho i zajął swoje miejsce. Wyraźnie mnie zlekceważył. Miałam już dość sekretów i niedomówień. Czy naprawdę tak trudno powiedzieć o co chodzi. Zajęcia nie zdążyły się zacząć, a ja już odliczałam czas do ich zakończenia. Oszczędziłam sobie rozmów. Mętlik jaki miałam w głowie doprowadzał mnie do szału. Dzień, który myślałam, że będzie idealny potoczył się wręcz odwrotnie. Na domiar wszystkiego wieczorem przeczytałam list Rona. Pisał o jego wielkiej miłości i tęsknocie. Parokrotnie wspomniał, o czymś w taki sposób, że nie do końca wiedziałam co miał na myśli. Gdybym go nie znała tak dobrze pomyślałabym, że może się czegoś domyślać. Tego dnia nie chciałam już mu odpisywać. Jedyne o czym marzyłam to gorąca kąpiel. Wziełam swój szlafork i poszłam do łazienki. Wszystko było zaparowane najwyraźniej, ktoś zrobił sobie minisaune przed moim wejściem. Podeszłam bliżej do wanny.
- Już wychodzę. - Usłyszałam i w ciągu sekundy byłam cała czerwona. Malfoy stał przede mną zupełnie nagi. Nie był ani trochę skrępowany. Widziałam każdą część jego ciała. Umięśniona klata przyciągała wzrok, ale nie tylko na widok mięśni robiło mi się gorąco. Miałam problem aby odwrócić wzrok.
- Będziesz się tak gapić czy może chcesz wytrzeć mi plecy. - Powiedział i odwrócił się tyłem. Mimowolnie spojrzałam na niego i później prawie natychmiast odwróciłam się plecami.
- Czemu nie zamknąłeś drzwi. To zupełnie nie odpowiedzialne. Do cholery Malfoy ubierz się wstydu nie masz!. - Prawie krzyczałam z zażenowania. Cały czas starałam się nie odwracać w jego stronę. Po chwili poczułam jak mój szlafrok robi się mokry od jego ciała. Stał za mną zupełnie nago i powoli przesuwał swoje ręce po mojej sylwetce. Byłam tak zawstydzona, że nie wiedziała co zrobić. Czułam jak resztki wody z jego włosów kapią mi na ramiona. Draco po woli odsunął kawałek materiału, którym byłam zakryta. Odwrócił mnie do siebie i pocałował. Czułam jak mokry delikatny materiał przykleja się do mojego ciała. Wodziłam rękami po jego plecach. A miedzy nogami mogłam poczuć jego męskość. Swoim ciałem i dotykiem doprowadzał mnie do szaleństwa. Nie potrafiłam go zrozumieć. Nie wiedziałam dlaczego to robi, ale nie chciałam żeby przestawał. Mimowolnie jęknęłam cicho. Gdy tylko to usłyszał mocniej wpił mi się w usta. Po chwili mój szlafrok razem z stanikiem leżały na ziemi. Całował moją szyję, powoli schodził niżej. Kiedy lizał moje sutki czułam napierające podniecenie. Pragnęłam tego blondyna. Chciałam żeby mnie miał. Powoli, nie przestając całować wziął mnie na ręce i zaniósł do wanny. Miałam na sobie jeszcze dolną część bielizny. Woda była gorąca i bardzo przyjemna. Słyszałam jak Draco szepnął zaklęcie, aby zamknąć drzwi . Jego głos był tak niesamowicie pociągający. Pragnęłam, aby choć słowo skierował do mnie. Przesunął ręką w dół delikatnie dotykając mój brzuch. Kiedy zahaczył o linię bielizny spojrzał mi w oczy, najwyraźniej szukał mojego pozwolenia. Skinęłam po czym po raz kolejny zatraciłam się w jego dotyku. Czułam jak jego palce przesuwają się po najintymniejszej strefie mojego ciała. Widziałam na jego ustach chwilowy uśmiech, tak zupełnie inny od tego który miał na co dzień. Kiedy poczułam jego męskość lekko się wzdrygnęłam. O ile jego dotyk był dla mnie nieziemski, tak seks byłby już złamaniem wszelkich reguł.
- Nie powinniśmy. - Szepnęłam szukając jego szarych oczu.
- Do niczego się nie zmuszam. - Powiedział, a jednocześnie nawet na chwilę nie przestał dotykać moich piersi. Wyjątkowo ciężko było mi to zatrzymać. Wzięłam jego rękę i odsunęłam. Usiadłam po drugiej stronie wanny starając się, aby piana zakryła jak największą część mojego ciała.
- Chyba się teraz nie wstydzisz Granger? - Powiedział z kpiną, a ja w jednej sekundzie pożałowałam tego co się wydarzyło. Zacisnęłam zęby żeby tylko się nie rozpłakać. Nie wiedziałam co powiedzieć spuściłam głowę i wpatrywałam się w coraz mniejsze ilości piany.
- Wstań. - Usłyszałam. - No dalej nie patrzę. - Dokończył, a ja poniosłam głowę. Nade mną stał Malfoy i trzymał ręcznik. Głowę miał odwróconą w drugą stronę. Owinęłam się nim szybko i szepnęłam ciche dziękuję. Czekałam na dalsze słowa, należało mi się wyjaśnienie.
- Nie mamy o czym gadać Granger. - Powiedział z lekkim uśmiechem, a ja zostałam bez słowa. Tak po prostu po wszystkim wyszedł. Najwyraźniej nigdy nie miał zamiaru informować mnie o swoich planach. Czym prędzej wyszeptałam zaklęcie, aby wyczyścić łazienkę i stamtąd wyszłam. Położyłam się na łóżku i próbowałam zrozumieć co właściwie się stało. Było mi wyjątkowo niewygodnie. Dopiero po chwili zorientowałam się, że pod plecami mam kawałek kartki. Mała czerwona karteczka zapisana czarnym atramentem.
Następny raz jutro w sowiarni o 21 ? Będę czekał. J
Spojrzałam na kartkę i ogarnęła mnie bezsilność. Porwałam ją na małe kawałeczki, aby tylko przypadkiem nikt się nie dowiedział. Albo raczej żeby Draco się nie dowiedział. Nie ważne co się stało a co co nie. Wiedziałam, że jeżeli chcę w sowim życiu choć trochę porządku, muszę doprowadzać sprawy do końca. Spotkanie z Jeremim miało być tym na którym pokaże swoją prawdziwą twarz czy tego chce czy nie.
Mimo, że postanowiłam co zrobię z tajemniczym Jeremim to dalej nic nie było jasne. Moim największym problem był Malfoy. A co najgorsze to tej sprawy nie chciałam rozwiązywać. Zanim zasnęłam jeszcze długo czułam jego dotyk. Podniecenie jak na złość nie chciało odpuścić, a wyobraźnia podsuwała mi dość nieodpowiednie obrazy. Dopiero mała dawka eliksiru słodkiego snu pozwoliła mi oddać się w spokojną krainę Morfeusza.
// A że tak zapytam nie za dużo Draco?? :P Czekam na opnie i przepraszam, że rozdział tak późno. Pozdrawiam Syntia.
Ps. kto jeszcze nie zajrzał zapraszam na miniaturkę na sladem-snu ;)
Za dużo Draco? Głupie pytanie, no naprawdę ;) Pierwsza część rozdziału ogółem spoko, środek lekko zadowalający,a końcówka mega( i nie dla tego, że pojawiła się jakaś erotyka, tylko kumulacja emocji). Brakuje mi tylko rozmowy Draco z Hermioną, ale w postacie Draco a nie Jamiego. Bo ja bardzo lubię ich słowne potyczki, a tu wszystko opiera się głównie na pożądaniu. I ten Ron, który ma być wyrzutem sumienia coraz bardziej mnie denerwuje, bo jest zaślimaczony, zakochany, bez jakiejkolwiek intuicji(wątpię by Hermiona była jakąś naprawdę dobrą aktorką, szczególnie w takiej sytuacji). Także reasumując, Draco nigdy nie jest za dużo, ale proszę o więcej rozmów ;)
OdpowiedzUsuńDziękuje, rozmowy będą ale w swoim czasie. Wylewny Draco na to jeszcze troche za wcześnie. ;) Co do Rona w tym rozdziale nie było ich spotkania, więc trochę trudno opisywać jego zachowanie bez niego. W następnym postaram się trochę powyjaśniać.
UsuńŻe tak powtorze komentarz koleżakni: głupie pytanie.
OdpowiedzUsuńNie za bardzo wiem co opisać na taki komentarz. Rozumiem że ma być jak najwięcej Draco..
UsuńNaszego Draco nigdy nie jest za dużo! Współczuję Hermionie, ma pewnie teraz niesamowity mętlik w głowie, nie chciałabym być na jej miejscu. Ciekawe co wyniknie z jej spotkania z Jeremim? Czekam na następny:)
OdpowiedzUsuńDzięki ;) No trochę jej zamieszałam ;) Jeremy w następnej notce zapraszam ;)
UsuńTrzeci raz pisze komentarz bo blogger szwankuje mi no... grrr
OdpowiedzUsuńświetny rozdział, naprawdę mi sie podoba. Bardzo ciekawy, Draco jest taki jakiego lubię najbardziej. Życzę weny i czekam na next
Dziękuje ;) szczególnie że chciało ci się pisać to trzy razy ;)
UsuńNo nareszcie doczekałam się rozdziału.:) Jak zwykle jest on genialny. Czy za dużo Draco? Dla mnie jest go jeszcze za mało.xd chociaż ta scena w łazience, mrr^.^ podobała mi się.:) sorry, za ten,komentarz ale piszę na telefonie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Dziękuje kochana ;)
UsuńHejka. Gratulacje! Zostałaś nominowana do Liebster Award na moim blogu. Szczegoły u mnie:
OdpowiedzUsuńhttp://dla-milosci-warto-cierpiec.blogspot.com/p/blog-page.html
:) Panna Malfoy
PS. muszę nadrobić czytanie twojego bloga i obiecuję poprawę w komentowaniu
Hej dziękuje za nominacje, ale tak jak w poprzednich nominacjach muszę odmówić. Dzięki za wyróżnienie ale odpowiadałam już kiedyś na Libster i po prostu teraz już sie w to nie bawie. Jeszcze raz dziękuje
UsuńMam nadzieję że jak już przeczytasz to się spodoba ;)
Boże faktycznie Hermiona ma przekopane za przeproszeniem... Ale z drugiej strony sama jest sobie winna... Mrrr.... łazienka prefektów :D
OdpowiedzUsuńMam dziwne wrażenie, że Hanna powoli zastępuje Ginny, ale oczywiście mogę się mylić.
OdpowiedzUsuń" Każde jego przykre słowo było jak odrzucenie, każdy pocałunek jak obietnica..." piękne słowa, zakochałam się w nich ;) Jestem ciekawa co by było, gdy by ich Hanna przyłapała...?
Fragment w łazience był świetny i przyznam się że czuję lekki niedosyt. Byłam pewna, że Miona nie powie " nie ". Ale z drugiej strony to ją rozumiem. W końcu ma chłopaka.
No i oczywiście nadal jestem ciekawa kim jest ten tajemniczy Jeremi?