sobota, 15 lutego 2014

Rozdział IX

  Dochodziła dwudziesta, a ja wciąż nie wiedziałam co zrobić. Resztki jakie zostały z czerwonej karteczki zapraszającej na spotkanie leżały na stoliku. Co chwile nerwowo na nie spoglądałam, jakby z nadzieję, że ich tam nie będzie, a całą sprawę z Jeremim będę mogła odłożyć na później. Moje wcześniejsze postanowienia, że w końcu doprowadzę to do końca trafił szlag. Chodzenie w kółku też zdecydowanie nie pomagało. Podeszłam do okna, ale zatrzymałam się w pół kroku i zamknęłam oczy. Bałam się, że czeka mnie tam widok Malfoya z Astorią. Nie zniosłabym tego, co najmniej jeszcze nie. Żeby zająć czymś myśli otwarłam szafę i zaczęłam się zastanawiać co założyć. Wzięłam gruby sweter z myślą, że o tej godzinie będzie już zimno w sowiarni, a w rękawie z łatwością ukryję różdżkę. Kiedy zostało mi dwadzieścia minut usłyszałam pukanie do drzwi, tyle tylko, że dobiegało od strony łazienki. Zupełnie pewna tego kogo zastanę poszłam otworzyć. 
- Mogę ? - Zapytał blondyn i już był u mnie w dormitorium. Tak jakby w ogóle miał zamiar posłuchać gdybym mu odmówiła. Był ubrany na czarno, i musiałam przyznać że wyglądał bardzo pociągająco. 
- Czekasz na kogoś ? - Zapytał. 
- Co,  ja nie czemu? - Odpowiedziałam, a język mi się plątał. Popatrzył na mnie z kpiną i machnął różdżką w stronę zegara. Wskazówki zatrzymały się. To po moim wpatrywaniu się w zegar poznał, że miałam być już w innym miejscu. Mogłam go wyrzucić i pędzić do sowiarni, albo zostać i w końcu dowiedzieć się czego ode mnie oczekuje. Decyzja była łatwa. 
- Muszę iść, na razie Malfoy. Zamknij za sobą jak będziesz wychodził. - Powiedziałam złapałam torebkę i opuściłam dormitorium. Nawet nie zauważyłam jaką ma minę. Musiałam zdążyć na spotkanie z Jeremim. Draco jest tylko.. no cóż sobą. Irytujący, ale niespecjalnie groźny. Za to ten brunet, to zupełnie co innego nie wiedziałam czego mogłabym się spodziewać. Być może to ktoś z dawnych śmiercożerców, ktoś kto może zagrażać szkole. 
Praktycznie wbiegłam do sowiarni, rozejrzałam się w około, ale nikogo nie zauważyłam. Zaciskając mocniej palce na różdżce usiadłam na krawędzi okna. 
- Jednak przyszłaś. - Usłyszałam po chwili cichy szept nad moim uchem. Obróciłam się wystraszona i natrafiłam na piękny uśmiech chłopaka. Po raz kolejny miał na sobie mundurek szkolny w kolorach należących do mojego domu. Po chwili usiadł koło mnie i bez słów obserwował. Czułam się co raz bardziej zagrożona. Zamiast romantycznych scen bardziej przypominało mi to mugolskie kryminały o szaleńcach. Przyglądałam mu się też chwilę, ale speszona wolałam odwrócić wzrok, mimo to różdżkę miałam cały czas w pogotowiu. Torebka była teraz za moimi plecami. Dosłownie na wyciągniecie reki miałam eliksir zmazujący wszystkie zaklęcia maskujące. Kiedy Jeremi odwrócił się w stronę nieba i zaczął coś mówić ja powolutku wyciągnęłam fiolkę. Ręce mi nie drżały, ruchy były pewne i zdecydowane. Po wszystkim co przeszłam strach towarzyszył mi bardzo często, wspomnienia wracały, a byle jaki powód powodował, że w moich myślach malowały się najgorsze scenariusze. Jednak to nauczyło mnie jak sobie radzić. Umiałam pokonać swój lęk.  
- Proszę proszę kogo my tu mamy Granger, która zdradza rudzielca. - Usłyszałam donośny głos Malfoy'a i w jednej sekundzie odskoczyliśmy od siebie. Stałam naprzeciwko Jeremiego z butelką i różdżka. Miny obu mężczyzn wydawały się zdezorientowane. Nie tracąc ani chwili rozlałam zawartość butelki na twarz bruneta. Obserwowałam jak jego włosy przybierają co raz ciemniejszą barwę. A on nieporadnie próbuje się zasłonić. Z jego ust nie padły żadne słowa. Kiedy chciałam rzucić zaklęcie żeby go unieruchomić, chłopak wyskoczył przez okno. Widziałam jak Malfoy dobiega, żeby go złapać, jednak na próżno. Po chwili uciekał na miotle z dala od Hogwartu. 
- Ty idioto ! Teraz nie dowiem się kto to! Jak mogłeś! - mówiłam, a z każdym słowem uderzałam pięściami o klatę blondyna. Draco złapał mnie za ręce i odepchnął od siebie. 
- Rudego przeżyje jesteś na niego skazana jak ja na Astorię, ale masz się z dala trzymać od całej reszty zrozumiałaś! - Krzyczał i dopiero po chwili zdał sobie sprawę co powiedział. Obserwowałam jak zaciska dłonie ze złości. Podszedł do mnie, a ja doskonale wiedziałam, że zobaczyłam właśnie jego najgorszą stronę. Nie czekał na pozwolenie docisnął mnie do ściany mocno wpijając mi się w usta. Poczułam na plecach chłód kamienia, a po chwili gorące dłonie Dracona. Oddawałam każdy ten szaleńczy pocałunek. Wiedziałam, że tylko odreagowuje, ale w końcu poznałam prawdę. Draco Malfoy pragnął mnie i nie mógł nic na to poradzić. Widziałam jak po jego twarzy przeniknął słaby uśmiech, najwyraźniej był zadowolony że nie musi dłużej ukrywać się za tymi gierkami. Dopiero kiedy usłyszałam miauczenie odsunęłam go od siebie. Wydawał się zdezorientowany. 
-Filch - szepnęłam i wyciągnęłam z torebki pelerynę niewidkę. Okryłam siebie i Malfoya ciągle musieliśmy być blisko, żeby przypadkiem nas nie złapał. Z trudem opanowałam przyśpieszony oddech. Kiedy dozorca oddalił się dopiero odetchnęłam.
- Malfoy - zaczęłam cicho. Ale ten przerwał mi w pół słowa.
- Nie mamy o czym gadać. - Powiedział po raz kolejny i uśmiechnął się. Też zaczęłam się śmiać. Ta cała sytuacją wydawała mi się tak absurdalna, że mogłam tylko się śmiać lub płakać. Zdecydowanie pierwsza wersja bardziej przypadała mi do gustu. Do dormitorium wróciliśmy nie zamieniając ze sobą słowa. Czułam niedosyt, każdy gest był niejasny i niewytłumaczony. Ta niewiedza była dla mnie prawie nie do zniesienia., mimo to bałam się zapytać o cokolwiek. Ten człowiek wywoływał we mnie skrajne emocje. Wiedziałam od zawsze, że Harry był dla mnie jak brat, na Ronie mi na prawdę zależało, a Ginny była najlepszą przyjaciółką. Za to Malfoy powinnam go nienawidzić, ale tak na prawdę nigdy moje odczucia do niego nie były tak głębokie. Może nie potrafiłam czuć takiego wstrętu do drugiej osoby, tak samo jak nie mogłam nigdy w zupełności oddać się Ronowi. Mógł mieć moje ciało i słowa kocham, ale nie otwierałam przed nim swojej duszy. Coś pozostawało ukryte, tylko moje. Być może potrzebowałam więcej. Jak zwykła egoistka chciałam zagarnąć ile tylko się dało. Kochającego Rona, namiętnego Dracona i tajemniczego Jeremiego, pewnie gdyby ktoś jeszcze się znalazł to też dostrzegłabym w nim to co wydawałoby się niezbędne.
Kiedy doszliśmy pod drzwi dormitorium Draco nachylił się nade mną, tym razem nie żeby mnie pocałować. Czekał aż zamknę oczy i nachylę się do niego. Jego standardowe zagranie, żeby móc mnie zawstydzić. Tym razem nie pozwoliłam sobie na to. Chwile trwaliśmy wpatrując się sobie w oczy. Jego wzrok powodował ugięcie moich nóg. Coś magicznego było w tym momencie. Każde z nas walczyło żeby się nie zbliżyć. Ta niema gra, kto pierwszy okaże słabość. Kto pragnie bardziej.
- Dobranoc Malfoy. - Szepnęłam cicho i weszłam do dormitorium. Gdy tylko znalazłam się w pokoju padłam na łóżko z zmęczenia. Cały ten wieczór maksymalnie mnie wyczerpał. Zanim położyłam się spać zdjęłam łańcuszek z serduszkiem. W środku znajdowało się zdjęcie moje i Rona. Poczucie winy, nie towarzyszyło mi tego dnia, jednak na widok roześmianej twarzy mojego chłopaka poczułam nieprzyjemny ścisk. Kolejny raz uczucie brudu i wstrętu powróciło, słabsze niż ostatnio. Zamknęłam oczy i starałam się zasnąć. Nie myśleć, jednak z każdą minutą czułam się gorzej. Nie płakałam ani nie byłam smutna. To nie rodzaj bezsilności na który się nie ma wpływu. Nie mogłam winić losu, Boga czy tłumaczyć to sobie przypadkiem. Pewność, że moje wątpliwości tworze sama była przerażająca. To uczucie było duszące, perfidne, przenikało mnie całą. Gdybym tylko była z kimś innym, kimś kto też zdradza, kto nie jest tak delikatny i kochający jak Ron. Wiedziałam, że bardzo go ranię. Byłam tą złą, po tylu latach walki z śmierciożercami, rozwiązywania zagadek stworzonych przez Toma i tygodni zeznań w sądzie po wojnie, mój wyrok był jasny. Idealna Hermiona Granger stała się zwykła szmatą. Mogłabym tłumaczyć się swoimi potrzebami czy czymkolwiek, pewnie udałoby mi się znaleźć logiczne rozwiązanie, może nawet poparte jakąś pseudonaukową statystyką, tylko po co. Najgorsza w tym wszystkim była świadomość, że będę ranić Rona, a może nawet przypadkiem zranię Malfoy'a. Jego wybuch zazdrości mało co nie przyprawił mnie o zawał. Teraz mógł już sobie mnie nazywać szlamą. Tym razem przewaga należała do mnie. Co najmniej tego wieczoru tak mi się wydawało...


// Przepraszam za przerwę i przepraszam, że tak krótko( Reszta uczuć przemyśleń i tego całego bałaganu już dokładniej w następnej notce ;) . Na prawdę nie mam czasu ;( Mam nadzieję, że choć ten fragment się spodoba. Pozdrawiam Syntia ;*


14 komentarzy:

  1. Hej.:)
    No oczywiście, że się spodobał, jak mogłoby być inaczej?!
    Rozdział jest świetny. Malfoy wie, że jest skazany na Astorię, ale ciągnie go do Miony. Ze wzajemnością z resztą.:P
    Cieszę się, że znalazłaś chwilkę czasu by coś naskrobać.:)
    Czekam na kolejny.:)
    Pozdrawiam,
    la_tua_cantante_

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję kochana ;) Ja się cieszę, że jeszcze tu zaglądasz ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. To zbliżenie między Draco, a Hermioną takie magiczne <3
    Życzę weny i czekam na nexta.
    hogwart-diary.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli Jeremy to nie Malfoy.. Teraz obstawiam Zabiniego. Wybuch Draco był taki wspaniały i szczery. Pisz więcej:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam przekonana, że Jeremy to Malfoy a tu proszę taka niespodzianka :) Tylko kurcze kto nim jest? Mam wrażenie, że to Harry ;D Dobrze, że wróciłaś! Kiedy jest szansa na nowy rozdział :)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No czasem lubię niespodzianki, więc dlatego tak :P Dzięki
      Postaram się jak najszybciej ;)

      Usuń
  6. Hej! Dodałam się do obserwatorów dawno, dawno temu kiedy dinozaury chodziły jeszcze po świecie. Czyli jakieś trzy, góra cztery miesiące temu... Nie miałam jednak czasu by przeczytać, ba żeby chociaż zajrzeć. Mijały tak dni, tygodnie, a nawet miesiące i w końcu wchodzę na bloggera i patrzę, że jakiś czas temu niejaka "Syntia Black" dodała nowy rozdział, więc wchodzę i nagle przypominam sobie kim JEST ta cała Syntia i nagle wróciły wspomnienia z dnia w którym moja przyjaciółka powiedziała mi o tym blogu. Miała rację... Jest naprawdę CUDOWNY ♥ Hermiona zachowuje się jak szmata, przyznaję ale ile teraz jest takich dziewczyn? Miona się po prostu zagubiła, nie wie co ze sobą zrobić, ze sobą i swoimi uczuciami. Draco jest niby zimnym, oschłym i chłodnym chłopakiem, ale tak naprawdę jest malutkim chłopcem, którego przerosły uczucia i ukrywa je pod maską obojętności. Zastanawia mi postać Jeremi'ego... Może to być każdy, dosłownie każdy! I Śmierciożerca, i członek Zakonu Feniksa, i nawet sam Dumbledore, ale Granger za nic nie może go rozgryźć. Boi się go, przeraża ją... Zaskoczyłabyś mnie, gdyby ten chłopak okazał się kimś dobrym. Nadal mi szkoda Miony, ona po prostu się zagubiła. Malfoy, Malfoy czyżby ktoś tutaj powiedział coś czego nie miał? ^^ Hym... Bardzo ciekawe odreagowanie, zaiste bardzo ciekawe! Muszę się temu przyjrzeć z bliska xD Wydaje się tak jakby Draco wykorzystywał Herm jako odstresacza, a potem "Nie mamy o czym gadać". Ja na jej miejscu też chyba zaczęłabym się śmiać... Nie mamy o czym gadać? Nie mamy o czym gadać?! Do cholerny jasnej, Malfoy! Zmądrzej i wydoroślej, bo w tej chwili zachowujesz się jak Luncek! Ona coś do ciebie czuję, ty do niej też więc w czym problem? Weasley? Grengrass (czy jak to tam się pisze xD)? Oni są dla was tym problemem? Zerwijcie , zapomnijcie! Tylko stańcie się na tyle odważni by wypowiedzieć na głos to co czujecie! Boże, ile emocji! Raz mi się ryczeć chce, a raz po prostu śmiać! Jesteś świetna! Kurczę nie mogę doczekać się nn, więc pisz bo CRUCIO Ci :3 K-O-C-H-A-M T-W-O-J-E-G-O B-L-O-G-A! ♥ ♥ ♥ ♥ Chyba się jaśniej nie da xD
    Pozdrawiam i życzę weny,
    Panna Zgredkowa
    -----------------------------
    Zaprasza do mnie :)
    http://swiat-bez-lordiego-voldiego.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla takich opinii opłaca się pisać, z całego serducha dziękuję za tak rozległy komentarz ;) Cieszy mnie, że się spodobało. Sam fakt , że twoja przyjaciółka poleciała tego bloga, no normalnie brak mi słów. Pozdrawiam i zapraszam za niedługo ;) Syntia

      Usuń
  7. Mogłabym być wredna, ale rola małpy należy do Ciebie, więc powiem jedynie: Małpo, dodawaj mi tu rozdział, ale już :D.
    Jak już Ci mówiłam, spodobała mi się taka wersja Hermiony i taki zazdrosny Draco, ależ słit :D. Ogólnie, szczerze powiedziawszy, wkręciłam się w tą historię. :D. I ciesz się, że dopiero zaczęłam ją czytać, bo gdybym miała czekać do lutego, już dawno byłabyś martwa :P.

    Buziaki!!! :*:*

    OdpowiedzUsuń
  8. Przede wszystkim kim jest ten zakichany Jeremi?? Malfoy zazdrosny szok... Kocham Ich wszystkich... Biedny Ron :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda, a już myślałam, że dowiem się kim jest ten Jeremi. No widzę, że Draco jest zazdrosny o Hermionę ;) Zgadzam się z Hermioną niech w końcu wybierze z kim chce być, a nie...;/

    OdpowiedzUsuń