Pisałam szybko, praktycznie nie odrywając pióra. Egzamin z historii magii wydawał mi się banalny. Wiedziałam, że zdam go w pierwszym możliwym terminie. Miałam tylko nadzieję, że zdążę napisać wszystko. Ostatecznie skończyłam pół godzinny przed czasem. Rozejrzałam się spokojnie po sali, tak aby przypadkiem profesor nie pomyślał, że ściągam. Najbliżej mnie siedział Malfoy, widziałam że na kartce została mu odpowiedź na jedno pytanie. Nerwowo uderzał piórem o papier, najwyraźniej nie wiedział co napisać. Odwróciłam wzrok, zanim zdążył się zorientować, że się w niego wpatruje. Powoli podniosłam głowę i spojrzał przed siebie. W wazie stojącej na mahoniowym biurku odbijał się skrzywiony widok wszystkich uczniów. Z niechęcią musiałam przyznać, że zdecydowana większość ściągała. Profesor, tego dnia wydawał się pogrążony we własnych myślach i nie zwracał szczególnej uwagi na klasę. Poczułam lekkie ukłucie w sercu. Gdyby Draco siedział koło kogoś innego pewnie dostałby każdą odpowiedź. Wpatrywałam się w niego z nadzieją, że zaraz zacznie pisać, jednak jego mina na to nie wskazywała. W końcu zrezygnowany oparł się o kant krzesła i zorientował, że na niego patrze. Miał nieco dziwną minę. Na palcach pokazał mi liczbę cztery i uśmiechnął się kpiąco. Myślał, że podam mu poprawną odpowiedź. Odwróciłam się zirytowana i zła. Jak on śmiał mnie o coś takiego prosić. Dopiero po chwili doszła do mnie ironia tej sytuacji, za niemoralne uważałam ściąganie na egzaminie, ale zdradzanie chłopaka mi już nie przeszkadzało. Drżącymi dłońmi oderwałam mały kawałek dodatkowego pergaminu. Jak najdrobniej potrafiłam napisałam słowa klucze. Nie byłam pewna czy to co robię jest słuszne, ale czułam ogromną chęć pomocy ślizgonowi. Być może był to pierwszy raz w historii Hogwartu, kiedy Gryfon okazał się przydatny mieszkańcom domu węża. Draco widząc co usiłuje zrobić niepewnie wyciągnął do mnie rękę. Podałam mu karteczkę i szybko zaczęłam udawać, że dalej coś piszę. Pochyliłam się nad swoją pracą, obserwując Malfoy'a kątem oka. Załapał co mu przekazałam i pisał odpowiedź na ostanie pytanie jakie mu zostało. Nerwowo zaczęłam pocierać dłonie. Przez krótką chwilę poczułam muśnięcie jego dłoni. Ten mały gest wyprowadził mnie z równowagi.
- Panno Granger - usłyszałam głos profesora. Momentalnie cała się spięłam - a jeśli zauważył, pomyślałam. Poczerwieniałam na twarzy i czułam jak mi się pocą dłonie. - Jeżeli panienka skończyła można oddać pracę.- dokończył profesor, na co poczułam ogromną ulgę. Oddałam szybko pergamin i opuściłam klasę. Oddech miałam przyśpieszony. Emocje targały mną bardziej niż kiedy byłam w wielu niebezpiecznych sytuacjach. Hermiona Jane Granger dała komuś ściągać. Pani prefekt naczelny przymknęła oko na oszustwo. Długo nie mogłam uwierzyć w własne czynny. Przez tyle lat nie pozwalałam na to Harry'emu czy Ronowi, a wtedy od tak pomogłam Draco. Ten mężczyzna zdecydowanie ściągał mnie na złą drogę. Tak bardzo chciałam pójść tą ścieżką razem z nim, że fakt iż było to niemożliwe mnie dobijał. Z dnia na dzień byłam w stanie poświęcić więcej. Co raz bardziej też go nienawidziłam. Był moją słabością, miałam wrażenie jakby to co mnie rozsypywało na miliardy kawałeczków, jego zaledwie drażniło. Zapomnij, kiedy ja będę pamiętać - taa dobre, tylko że to ja pamiętałam, ja próbowałam coś zmienić, ja tęskniłam, mimo że wcześniej nawet nie chciałam przyznać, że ten cholerny dupek może coś dla mnie znaczyć.
- Granger dzięki - usłyszałam nad sobą. Nawet nie wiem kiedy do mnie podszedł. Rozejrzałam się nerwowo dookoła. Nikogo nie było w pobliżu, dlatego nie bał się podejść.
- Masz u mnie dług Malfoy - odpowiedziałam zbierając w sobie całą odwagę.
- Czego chcesz? - zapytał, niby od niechcenia.
- Pogadać, wyjaśnić co nieco. - powiedziałam i czekałam na jego odpowiedź. Westchnął ciężko i pociągnął mnie w stronę jednej z nieużywanych klas. Kiedy znaleźliśmy się w środku, widziałam że jest zły. Nic nie mówił, chciał żebym to ja zaczęła.
- Zależy ci na mnie ? - zapytałam, a moja twarz była cała czerwona. Draco niemal momentalnie się roześmiał. Poczułam jak podłoga usuwa mi się pod nogami. To było dla niego zabawne. Ja stanowiłam jedynie żart. Upokorzenie mieszało się we mnie ze wstydem.
- Poważnie? Jeszcze tego nie zauważyłaś. Jak cholera Granger, ale to nic nie zmienia. - Powiedział lekkim trudem, a moja twarz nagle się rozpromieniła. Podszedł do mnie, nasze twarze dzieliły milimetry. Wtedy zaczął mówić:
- Na balu oświadczę się Astorii, nie próbuj komplikować nam życia. Nasza zabawa się skończyła, bo tym dla ciebie byłem - zapomnieniem i ciekawostką, może nawet myślisz, że coś poczułaś. Nie bój się przejdzie z czasem. Tak jak cię prosiłem zapomnij Hermiono. - Powiedział, a na moje serca spadł ogromny głaz. Spotkania z nim były huśtawką nastrojów. Chwila szczęścia kosztowała później bardzo bolesny upadek. Nie miałam mu nic do powiedzenia, nie potrafiłam go zatrzymać. Słyszałam jak trzasnął drzwiami ze złością. Chciałam wybiec i prosić go o więcej, ale duma skutecznie unieruchomiła mi kończyny.
Wybiegłem od niej jak szybko się dało. Uciekałem, to co poczułem do Hermiony przerastało mnie, dusiło w środku. Najgorsza w tym była świadomość, ze choćbym robił wszystko, spełniał jej każde życzenie, dalej będę tylko Malfoy'em. Sam dźwięk mojego nazwiska przyprawiał mnie o dreszcze. Dawny powód do dumy budził obrzydzenie. Słynna panna Granger z śmierciożercą - Nie, ona na to nie zasłużyła. Kiedy zaczynałem ja drażnić, była dla mnie tylko zabawą. Nawet nie potrafiłem wskazać momentu, gdy nie mogłem wytrzymać dnia bez jej uśmiechu, czy złości. Kiedy była zła zabawnie odrzucała włosy do tyłu. Podniecona przygryzała delikatnie dolną wargę. Smutna zaciskała dłonie i przybierała na twarz uśmiech, aby nikt przypadkiem się nie zorientował. Jej każdy gest był mi znany, w każdy stan potrafiłem ją wprowadzić, po to by uzyskać te szczere emocje tylko dla mnie. Dopiero wydarzenia z pomocą płynnego szczęścia do końca uświadomiły mi moje przywiązanie do niej. Nie kochałem Granger to jasne, ja i tak tego typu rzeczy nie potrafię. Ale miałem to dziwne uczucie, nie potrafiłem spać, dopóki nie usłyszałem jak sprawdza czy wszystkie drzwi są zamknięte i sama spokojnie zasypia. Nie mogłem odejść od śniadanie przed nią, aby nie tracić jej z oczu. Chciałem, żeby była bezpieczna. Egoistycznie miałem nadzieję, że jeśli tylko uda mi się jej to zapewnić, to może któregoś dnia odkupię swoje winny i zasłużę na nią. Jednak wtedy ona raz za razem udowadniała, że tylko sprowadzam ją na złą drogę. Wszystko inne robiła, aby chronić bliskich. Załatwiłem nawet tego całego Jeremiego, żeby ją uwiódł. Chciałem mieć potwierdzenie, że da się ponieść co najmniej czemuś podobnemu do flirtu. Z bólem obserwowałem jego próby zbliżenia się. Pozwoliłem mu żeby spędzał z nią czas samotnie. Jednak na nic się to zdało, kiedy zostawiła mnie biegnąc do niego, zareagowałem instynktownie, chciałem przyłapać ją na gorącym uczynku. Zamiast namiętnego pocałunku zastałem zwykłą rozmowę. Nie uległa mu, chciała odkryć jego tożsamość, żeby nie narażać nikogo na niebezpieczeństwo. Nie ważne jak ten chłopak był dobry w swojej roli. Tylko ze mną stąpała w kierunku zła. Nie mogłem jej tego robić, aby ratować ją, musiałem na zawsze zniknąć z jej życia.
Do dormitorium wróciłam ledwo o własnych siłach. Uważał, że był dla mnie zabawką. Ta myśl nie dawała mi spokoju. Chciałam iść do niego i wszystko naprostować jednak nie miałam wystarczająco odwagi, na następne spotkanie. Bal miał się odbyć następnego dnia. Wtedy planował się oświadczyć się Astorii. Spojrzałam ze łzami w oczach na moją suknię. Jeśli chciał się pożegnać już to zrobił. Postanowiłam, iż sprawię, aby na balu pożałował swojego wyboru. Z całego serca zapragnęłam, aby na sam mój widok padł z wrażenia. Spojrzałam jeszcze raz na suknię i stwierdziłam, że to zbyt mało. Nie potrafiłam nigdy szyć, za to transmutacja szła mi całkiem dobrze. Włożyłam całe serce, aby przygotować się do balu perfekcyjnie. Zmieniłam górę sukienki z tradycyjnych ramiączek, na bardziej delikatne. Z tyłu zrobiłam ogromny dekolt sięgający do zakończenia pleców. Z przodu na dekolcie dodałam lekką falę. Całość powalała. Byłam dumna z swojego projektu. Przelałam w niego całą złość i to dziwne coś co czułam do Malfoy'a. Spojrzałam ostatni raz i zmieniłam kolor. Suknia przechodziła z srebrnej w ciemnogranatową. Wyglądała jakby ciemność chciała mnie pochłonąć.
// Króciutki rozdział, ale już tak mam, ze jak coś napiszę to zamiast dopisać więcej to publikuję. W następny rozdziale bal :D
Pozdrawiam i czekam na wasze komentarze ;)
No i perspektywa Draco mnie zaskoczyła. Rozumiem, że uważa, że na nią nie zasługuje, ale swoim zachowaniem zrani nie tylko siebie i Hermionę, ale także Astorię, nie że mnie to coś obchodzi.:D
OdpowiedzUsuńRozdział świetny i cieszę się, że tak szybko go dodałaś.:D
Pozdrawiam serdecznie,
la_tua_cantante_
dramione-badz-moja-nadzieja.blogspot.com
no cóż, nikt nie mówił że Draco musi myśleć racjonalnie :P
UsuńDzięki za opinię ;)
Rozdział świetny zresztą jak zawsze! Tak bardzo kocham to opowiadanie! Rozumiem Draco, on nie potrafi uwierzyć w to, że ktoś taki jak Hermiona mógłby go pokochać. Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńJak szybko coś dodałaś. Cieszy mnie to :) Super, że dodałaś perspektywę Draco, miło znać jego emocje. Słowa, które skierował do Miony były jak kubeł zimnej wody. Nie mogę doczekać się balu :) Na pewno będzie baaardzo ciekawie ;)
OdpowiedzUsuńDzięki ;) perspektywa Draco będzie się jeszcze pojawiać, ale niezbyt często ;) Bal już niedługo :P
UsuńRozszalałaś się z rozdziałami, więc mam nadzieję, że następny będzie już jutro?:P:P
OdpowiedzUsuńAch Draco, pieprzony egoista, niby robi wszystko by Granger była szczęśliwa, a tak naprawdę sam nie umie sobie ze sobą poradzić i tylko rani siebie, Granger i pewnie Astorie. Co do Astorii nigdy nie wiem, czy jej zależy na samym Draco czy po prostu rodzina jej to nakazuje, jak to bywa u arystokratów. :D
Ciekawe co wydarzy się na balu!
Buziak Małpko :*
Jutro hmm no nie wiem może :P
UsuńKwestie Astorii wyjaśnię już niedługo ;)
Dzięki małpko ;*
Ale powiedział że mu zalezy, to już pierwszy krok, żeby zawalczyć, choć on myśli głupio. Myślę, że mimo wszystko ich połączysz, Mam nadzieję,, życzę weny i czekam na nexta. Cieszę się kontynuujesz to opowiadanie, jest świetne. :D
OdpowiedzUsuńthe-streetangel.blogspot.com - zapraszam ;)
Zobaczymy ;P Dziękuję bardzo ;)
UsuńMatko Boska ja tu prawię płaczę ! Tak ! Niech Malfoy'owi szczena opadnie na jej widok ! Myślałam, że nie wytrzymam jak Hermiona się go spytała czy mu na niej zależy..A potem z tymi oświadczynami..Czemu tak musi być, no weź :(. Załamię się...Prawie piszczałam jak napisałaś z perspektywy Dracona ! W końcu się wyjaśniło z tym Jeremim...Ech, niech nie patrzą już na to czy do dobre czy złe tylko niech uciekają gdzieś razem. Boże, co ja piszę? Odwala mi chyba. I tak wiem, że Miona będzie z Ronem, napisałaś już to na początku...Boję się, że skończysz opowiadanie zbyt szybko, a ja bez przerwy bym mogła to czytać...Nie sądziłam, że drzemie w Tobie taki potencjał. Z rana znalazłam tego bloga, sam tytuł mnie zachęcił. No proszę, nasza Hermiona tak się zmieniła..Na początku wydawało mi się to nierealne, ale tak świetnie to opisałaś z jej strony, że aż trudno w to nie uwierzyć, że rzeczywiście się tak nie zmieniła. Myślę, że mogłabyś podsunąć niezły pomysł Rowling na kontynuację. Jest to coś nowego...Harry i Ron nie wrócili do Hogwartu, na początku było mi smutno, ale bez nich jest o wiele ciekawiej ( nie wierzę, że to pisze, jestem zawsze za naszym trio, no ale bywają wyjątki). Nawet nie wiesz jak się cieszę, że znalazłam tego bloga !! Błagam Cię, pisz, pisz...Prowadzisz też drugiego bloga,hm? Podziwiam Cię..Wiesz co ? Twoje opowiadanie w minimalnym stopniu przypomina mi bloga Damy Kier ( choć Twoje bardziej mnie wciągnęło). Hermiona też tam stała się, no można powiedzieć egoistką.
OdpowiedzUsuńChyba się trochę rozpisałam ;C. No, ale nie ma to jak szczery komentarz. Nawet nie wiesz jak fajnie w wakacje położyć się i czytać coś tak niezwykłego. Jedyne czego teraz chcę to to, żeby Astoria umarła, Ron znalazł sobie kogoś innego, a Hermiona uciekła z Draconem. Chociaż kto wie jak będzie? Wspomniałaś chyba, że najpierw opiszesz przebieg akcji w Hogwarcie, a potem wrócisz do teraźniejszości, ale nie mam pojęcia czy mi się coś nie pomyliło. Nigdy nie sądziłam, że spodoba mi się taka ,,mroczna'' Hermiona, ale jestem jak najbardziej na tak !
Kiedy dodasz nowy rozdział?? :)))
Ok kończę, mój komentarz jest chyba nieco chaotyczny, ale to dlatego że jestem strasznie podniecona tą historią :).
Dzięki także, że czytasz mojego bloga <3
co-serce-pokocha-dramione.blogspot.com
Pozdrawiam bardzooo gorąco i życzę Ci pokładów weny <33
Ps: CUDOWNY SZABLON !
UsuńWow jaki komentarz bardzo Ci dziękuję;) Porównanie do bloga Damy Kier oj urosłam ale to chyba za dużo ;)
UsuńPlanuje jeszcze koło dwóch rozdziałów w Hogwarcie później powrót do akcji po Hogwarcie i resztę będę tłumaczyć w ramach wspomnień, jak to wyjdzie nie wiem bo często zmieniam zdanie w trakcie pisania(jakoś inaczej nie umiem).
Rozdział będzie za niedługo ;) w czasie czekania zapraszam na drugi blog(tam też trochę miniaturek)
Jeszcze raz bardzo dziękuję za komentarz ;)
Pozdrawiam Syntia
ps. czekam też na rozdział u ciebie ;)
Tak wiem już właśnie biorę się za tamtego bloga ;). Nie czytam miniaturek, ale chętnie to zrobię ;D
UsuńHmm ulżyło mi, że jeszcze nie chcesz kończyć . Ale ja spamuję ;o. Tak wiem, u mnie trochę długo nie ma rozdziału, ale pojawi się już myślę, że w przyszłym tygodniu.
Pozdrawiam ;))
o to miłego czytania i proszę o dużo wyrozumiałości szczególnie na początku :P
UsuńTo w przyszłym tygodniu na pewno zajrzę ;))
Tamtego bloga już czytałam, zapomniałam :C Czekam na nowy rozdział ! <3
UsuńA tymczasem zapraszam do mnie na nowy rozdział :3
Piękny rozdział, piękny szablon. Nie mogłam oderwać wzroku od tekstu! Twoja Hermiona jest autentyczna, tak samo jak Draco. Rozumiem jego wybór, ale no, nie zgadzam się! Mam nadzieję, że jednak będą ze sobą... Muszą! Nie wyobrażam sobie, aby było inaczej, cholera, no!
OdpowiedzUsuńJuż pomijając moje żale, to naprawdę napisałaś super rozdział i niewiele zauważyłam błędów, może jeden. Mam nadzieję, że kolejny będzie lada dzień!
Pozdrawiam ciepło,
http://precious-fondness.blogspot.com/
Już Cię obserwuję!
Dziękuję ;) Witam w gronie czytelników, jak zauważysz jakieś błędy to śmiało możesz wypisywać ;)
UsuńZakochałam się we fragmencie Dracona... Dla mnie zawsze on był postacią której się wydawało, że nie zasługuje na nic dobrego... Więc próbował być coraz bardziej zły aby się w tym utwierdzać... Hermiona sama nie wie czego chce... Ale ona go kocha... Pewnie sama jeszcze o tym do końca nie wie... Im bardziej oboje starają się ukryć... Tym bardziej staje się to dla nich niebezpieczne....
OdpowiedzUsuń