Po dziwnym spotkaniu w
szpitalu nie nastąpił w moim życiu nagły zwrot akcji. Całe dnie spędzałam w
szpitalu, wieczorami natomiast ślęczałam przy książkach i raz za razem
powtarzałam zaklęcia i eliksiry uzdrawiające. Perfekcja w każdym calu była
wymagana. Dobrze czułam się mogąc pokazać, na jak dużo mnie stać. Niestety za
wszystko płaci się określoną cenę. Moje spotkania z Ronem były co raz rzadsze.
Powoli zaczęliśmy się ograniczać do widzenia się w soboty i czasami w niedziele
u jego rodziców na obiedzie. Po takim tygodniu przerwy musiałam przyznać, iż w
moim sercu pojawiała się delikatna tęsknota za rudzielcem. Lubiłam kiedy był
przy mnie, troszczył się i mimo że robił najgorszą na świecie kawę piłam ją z
uśmiechem, bo wiedziałam, że była robiona specjalnie dla mnie. Tak dobrze
czułam się tylko z Ronaldem i jego rodziną. Molly z Arturem bardzo chętnie
mnie zapraszali. Jednak minęło sporo czasu, kiedy mogłam na nich spojrzeć bez
wyrzutów sumienia. Pamiętnego dnia również czekał mnie obiad u państwa Weasley.
Założyłam różową sukienkę i cieniutki sweterek. Zaskoczyło mnie kiedy Ron
pojawił się ubrany w garnitur, to było do niego takie niepodobne. Jednak wyglądał
całkiem pociągająco, gdyby tylko jeszcze wyprostował plecy i stał trochę
bardziej pewnie.
- Jakaś specjalna
okazja? – Zapytałam z uśmiechem, gdy otworzyłam mu drzwi. Ronald jedynie
rozłożył ręce i starał się na mnie nie patrzeć. Nie mówiąc zbyt wiele
teleportowałam nas do nory. Do moich nozdrzy, tuż po wejściu, dostał się zapach
pieczonej kaczki. Od razu zrobiłam się bardziej głodna. Wiedziałam, że to
przepis na specjalne okazję, a na dodatek moje ulubione danie w wykonaniu pani
Wealsey. Powoli zaczynałam składać fakty w całość.
- Dzień dobry
- Witaj Hermionko,
siadaj moja droga już podaję do stołu. Chyba coś schudłaś ostatnio. Jak cię
znam to na tych zajęciach pewnie nic nie jesz. – Powiedziała Molly matczynym
głosem. Wszyscy usiedliśmy do stołu. Był Artur, Ginny, którą od razu
uściskałam, George jego narzeczona Angelina i Harry. Czułam się tam jak w domu.
Podczas posiłku panował szum. Ginny jak zwykle kłóciła się z braćmi, a Harry
patrzył na nich z uśmiechem. Cieszyło mnie, że mimo rozstania Potter potrafił
dogadać się z Rudą. Czasem widziałam jak rzucał jej ukradkowe spojrzenia, tak
podobne do tych jak Malfoy patrzył na mnie w szkole, jednak Ginny zupełnie je
ignorowała. Miałam ochotę podejść do
Pottera i powiedzieć mu, że wszystko się ułoży będą razem. Niestety nie miałam
takiego prawa kapryśny los już dawno wybrał za nas, sprzeciwianie się mu było
jak walka z wiatrakami. Spojrzałam na Harry’ego, a w jego oczach dostrzegłam
coś na kształt pocieszenia. Wybraniec znał mnie bardzo dobrze. Po moim
zachowaniu zawsze był w stanie poznać, kiedy coś było nie tak. Nie zebrała w
sobie wystarczająco odwagi, aby zdradzić mu historię z ostatniego roku w
Hogwarcie. Bałam się, że wtedy raz na zawsze stracę najlepszego przyjaciela.
- Hermiono. – dobiegł
mnie głos Rona, wyrywając z zamyślenia. Wszyscy na mnie patrzeli w oczekiwaniu,
a ja tylko się uśmiechnęłam. Z ust wyrwało mi się ciche och. Jak przez mgłę
widziałam jak Ronald do mnie podchodzi, uklęka i prosi mnie o rękę. W moich
oczach momentalnie pojawiły się łzy. W tamtym momencie przegrałam swoje życie.
Ciche tak, które wypowiedziałam zostało potwierdzone pocałunkiem. Smak ust Rona
nieprzyjmenie palił mnie w usta. Przyjmowałam gratulację od rodziny Rona, w
myślach przeklinając, że oświadczył mi się przy wszystkich. Może gdyby zrobił
to na osobności miałabym odwagę odmówić. Chociaż pewnie i to by nic nie
zmieniło. Kochałam Ronalda miłością egoistyczną. Potrzebowałam jego ciepła i
uśmiechu, a także całkowitego oddania. Pewność jego wierności i miłości była
dla mnie zatwierdzeniem udanego związku. Wiedziałam że potrafiłby otoczyć
miłością mnie i być może kiedyś nasze dzieci. Tylko czy potrafił kochać za nas
oboje? Na ust przybrałam maskę, uśmiech dumnie zdobił moją twarz, kiedy Molly
przytulała się do mnie i nazywała córką. Czułam obrzydzenie do siebie samej, że
miałam czelność tak korzystać z dobra tej rodziny i serca Rona. Przysięgam
chciałam go pokochać z pełną namiętnością na jaką zasłużył, ale nie potrafiłam.
Gratulacjom nie było końca. Kiedy padło pytanie o datę w strachu popatrzyłam na
Rona. W jego oczach dostrzegłam niecierpliwość.
-Myślę, że pod koniec
tego roku. – Odpowiedziałam płynnie. Ron ścisnął mnie za dłoń chcąc dodać mi
otuchy, a ja po prostu chciałam mieć już to wszystko za sobą. Odklepać schemat
życia na jaki skazywało nas od zawsze społeczeństwo. W myślach widziałam siebie
jak wypełniam obowiązki przykładnej żony. Wiedziałam, jak to powinno wyglądać.
Moi rodzice zawsze potrafili, dokładnie wytłumaczyć mi na czym ma polegać rola
każdego z domowników.
-Tato, a czemu mama
zawsze gotuję? – zapytałam ojca jak miałam dziewięć lat.
- Hermionko, takie jest
zadanie żony i matki. Jak dorośniesz to zrozumiesz. Możesz pomóc mamie jesteś już
dość duża. – Odpowiadał mi ojciec, kiedy patrzyłam na zmęczone dłonie mamy.
Innym razem starali mi się objaśnić, że powinnam wyrosnąć z zabawek i przyłożyć
się do nauki. Przełom nastąpił, gdy w naszym domu pojawił się list. Pierwszy
ojciec wyrzucił, uznając że jakaś hołota z sąsiedztwa nie będzie sobie robić
żartów z jego córki. Jednak później pojawiały się kolejne. A ja z całego serca
marzyłam, aby szkoła magii okazała się prawdą, aby tylko mogła wyjechać i być
może tam się pobawić. Po kilku dniach zjawił się u nas w domu dyrektor. Dla rodziców
był dziwakiem, w moim odczuciu wyglądał niesamowicie. Wytłumaczył wszystko
mojemu ojcu i matce. Nigdy nie zapomnę ich wzroku. Jakbym pokrzyżowała ich wszystkie
plany i zniszczyła marzenia. W pokoju jeszcze długo płakałam. Myślałam, że
jestem zła. Bo przecież jak mogłam rozczarować rodziców, a na dodatek sam
pomysł pójścia do Hogwartu mi się bardzo podobał. Czy dziecko może czuć radość
z czegoś co sprawia ból rodzicom?
Spojrzałam ze strachem
na rodziców Ronalda. Oni nigdy nie zachowali by się w taki sposób jak moi. Czy
więc tak naprawdę widziałam jak powinno wyglądać nasze wspólne życie. Chciałam
dać szczęście mężczyźnie, który tak bardzo mnie pokochał. Jednak już w dzień zaręczyn
przeczuwałam, że kiedyś wbiję Ronowi nóż w
plecy, a później kolejny i kolejny. Po prostu widziałam, że byłam do
tego zdolna. Pewność, że zło nigdy mnie nie opuściło, napawało moje serce
wątpliwościami. Czy lepiej karmić Rona słodkimi kłamstwami, czy raczej prawdą
zadać ból. Powinnam wybrać drugą opcję. Ale tego nie zrobiłam nie miałam
odwagi. W nastroju ogólnej radości spędziliśmy wspólnie cały wieczór. Dopiero
koło godziny dziewiątej teleportowałam mnie i Rona do starego mieszkania moich
rodziców. Weszliśmy całując się. Nie zmuszałam się do tego, ale nie sprawiało
mi też żadnej specjalnej przyjemności. Od tak po prostu było i wydawało mi się,
że jest w porządku. Dopiero kiedy spokojnie usiedliśmy na kanapie. Spojrzałam
na Rona i wybuchłam płaczem. Z całych sił starałam się opanować. Jednak to było
silniejsze ode mnie.
- Hermiona, co ci jest
? Na merlina co się dzieję? Jeżeli nie chcesz to ja zrozumiem. – Pytał, Ron
tuląc mnie do siebie, a ja cichutko łkałam, chłonąc ciepło jego ramion.
- To po prostu dużo
emocji, wszystko w porządku. – Skłamałam. Widziałam, że mi nie uwierzył. Nie po
raz pierwszy godził się na kłamstwo, już wcześniej parę razy patrzył na mnie
tak niepewnie. Złożył pocałunek w moich włosach i tulił jeszcze bardzo długo. Nie
byłam pewna kto bardziej potrzebował tego czasu. Ja żeby przełknąć podjętą decyzję,
czy Ronald aby wmówić sobie mój fałsz. Kiedy wychodził trzymałam się już
całkiem nieźle. Nawet uśmiechaliśmy się do siebie. Jednak nasze oczy zakryte
były smutkiem. Oboje wiedzieliśmy, że coś jest nie tak. Jak tylko zamknęłam za
nim drzwi, wybuchałam płaczem kolejny raz. Z trudem łapałam powietrze, krztusząc
się własnymi łzami. Zasypiałam przysięgając sobie, że następnego dnia będzie
lepiej. Ułożyłam sobie bajkę do snu, w której byliśmy oboje szczęśliwi. Później
wystarczyło tylko w nią uwierzyć.
// Hej, tak wiem, że
długo nic nie było przepraszam.
Jak zawsze czekam na
wasze komentarze, po za tym mam prośbę. Zaczęłam bawić się tworzeniem
szablonów. Z chęcią poznałabym wasze opinie. Proszę o zajrzenie na podstronę
polecam oraz na śladem-snu (tam są mojego autorstwa) i wyrażenie jakiejś opinii
;)
ps. Dopiero zaczynam,
więc wiem, że dużo mi brakuje jednak chciałabym już wiedzieć czy choć trochę się
podoba ;)
0 Malfoya. Totalne zero! Czy to jakaś kara? Zrobiłam Ci jakąś krzywdę? :P
OdpowiedzUsuńMałpeczko, powinnaś dostać ochrzan za to, że dzisiaj tak krótko! Rozdział powinien trwać i trwać aż do punktu "Malfor wraca na scenę"! :P
Ogólnie jak zwykle mi się podobało, szkoda mi zdesperowanego Rona, który tak bardzo potrzebuje bliskości Hermiony, że zgadza się na jej wszystkie sekrety i sekreciki. A Miona? No cóż, tchórzliwa Gryfonka (jak to możliwe?), która nie kocha, ale potrzebuje zapewnień.
Co do szablonów znasz moje zdanie!
Buziaki,
Promise
Ups, w następnej dodamy Malfoy'a :P
UsuńWiesz odwagi do uczuć to oni nigdy szczególnej nie mieli Ginny z Harrym zerkanie w nieskończoność, Hermiona z Ronem dopiero na samym końcu razem itd :P
Dziękuję ślicznie małpko ;)
No i Promise ma rację.:D
UsuńGdzie jest Malfoy?:P
Wspaniały rozdział, Hermiona jest idealnie pokazana, inaczej niż w innych opowiadaniach, jest taka ślizgońska, nie wiem jak to określić heh. A a chęcią popatrzę na szablony. Życzę weny.
OdpowiedzUsuńthe-streetangel.blogspot.com zapraszam ;)
Dziękuję ślicznie ;)
UsuńJeju, czemu tak smutno ? Ja tak nie chcę ! Ona nie może wyjść za Rona, choć i tak wiem, że i tak to się stanie...Ale liczę na to, że podczas ceremonii Draco przeszkodzi jakoś w tym..Taa...Ja chcę Dracona - tęsknię za nim Bardzo. Jak tylko napisałaś, że Ron ubrał się w garnitur od razu przeczułam, że będą oświadczyny ! Nawet nie wiem co mam więcej napisać, bo tak na mnie tym wpłynęłaś. Jestem załamana. Musi wreszcie dojść do ich spotkania <3. Wow sama zrobiłaś tamte szablony- byłam i widziałam...Bardzo ładnie ci to wychodzi ! :D
OdpowiedzUsuńOgólnie notka cudowna, było parę błędów, ale zdarza się :))
Pozdrawiam ;*
co-serce-pokocha-dramione.blogspot.com
Draco będzie.. ale później :P
UsuńDziękuję bardzo ;) i dziękuję za słowa o szablonach ;))
Jaki ten rozdział przykry… Chyba nic więcej nie mogę napisać oprócz tego, że jest mi bardzo smutno. Żal mi Hermiony, która gubiąc się w tym wszystkim postępuje egoistycznie, przez co rani i Rona i siebie. Żal mi też samego Rona, który pcha się w związek, chociaż czuje, że coś jest nie tak. Kocha ją i akceptuje jej tajemnice co jest dla niego zgubne. Żal mi nawet rodziców Ronalda, bo wierzą w to, że Hermiona to najlepsze co mogło się ich synowi przytrafić. Podsumowując, nic nie jest tak jak być powinno, czyli kolejny rozdział życia.
OdpowiedzUsuńJednakże(!) minus dla Ciebie. Gdzie jest Malfoy? Jak mógł się nie pojawić? A ja tak czekałam na niego, tak się zastanawiałam jak będą wyglądać ich relacje, a jakaś mała wredna osóbka wywinęła mi wstrętny numer :P Mam nadzieję, że w kolejnym rozdziale naprawisz swój błąd :)
Znalazłam kilka błędów. Nie, że się czepiam, ale jak już zauważyłam to wskazuję :) :
Tak dobrze czułam się tylko z Ronaldem i jego rodzinĄ. ORAZ:
Pamiętnego dniA również czekał mnie obiad u państwa Weasley.
Plus połknęłaś jeszcze chyba kilka przecinków, ale to już nie ważne, nie będę się wracać i szukać :)
Także teraz czekam na kolejny rozdział, mam nadzieję, że z Malfoyem. :)
Pozdrawiam i weny życzę :*
Wiem że smutny, cukierkowo jest teraz na sladem-snu (mianiturka) wiec na osłodę tam zapraszam ;)
UsuńBłędy poprawię dziękuję serdecznie ;)
Wygląda jak najbardziej realnie i wciągają o!
OdpowiedzUsuńTylko dlaczego tak krótko :'(
Czekam na więcej!
Weny.
Pozdrawiam,Lili.
No wiem króciutko, ale postaram się poprawić następnym ;)
UsuńDziękuję ;)
Strasznie krótko :c Rozdział jak najbardziej na tak xD Podoba mi się i czekam na nast :D
OdpowiedzUsuńZostałaś nominowana do Liebster Award przez http://ginny--draco.blogspot.com/ ;D
Dziękuję ;)
UsuńWybacz, ale nie odpowiadam już na nominację ;)
Krótko, ale za to pełno emocji...
OdpowiedzUsuńTak bardzo żal mi Hermiony.
Zagubiła się w swoich uczuciach.
Rona mi nie szkoda. Bo go nie lubię.
Ale mimo to..
Ciężko im będzie się na nowo... dopasować.
Pozdrawiam.
Dziękuję ślicznie ;)
UsuńTrafiłam dzisiaj na Twojego bloga udało mi się przeczytać całego z wypiekami na policzkach :D Piszesz świetnie, rozdziały mogłyby być troche dłuższe ale to dlatego że nie mogę sie doczekać co będzie dalej :) Liczę na szczęśliwe zakończenie, zawsze po takich mam uśmiech na twarzy i mówię sobie że wszystko może skończyć sie dobrze tylko trzeba w to wierzyć i walczyć :) Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo weny :)
OdpowiedzUsuńprzy okazji zapraszam do mnie http://slady-cieni-dramione.blogspot.com/ i pozdrawiam :)
UsuńDziękuję bardzo, cieszę się że znalazłaś czas na cały blog ;)
UsuńWpadnę jak tylko będę miała chwilę ;)
Rozdział jak zawsze za krótki: mogłabym czytać i czytać ;)
OdpowiedzUsuńCo do szablonów, ten na śladem snów skradł moje serce. Piękny :)
Dziękuję, wiem powinien być dłuższy (następnym razem może będzie)
UsuńDziękuję też za słówko na temat szablonu ;)
Szczerze to jestem na Ciebie zła... Czemu tak krótko ? Co ? Syntia do roboty a nie :D Cudownie się czytało :D
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo twoje wszystkie komentarze dają dużooooo motywacji :) Cieszę się , że i to opowiadanie przypadło ci do gustu, mimo że bardzo różni się od śladem-snu.
UsuńJeszcze raz DZIĘKUJĘ i pozdrawiam ;)
blebleble, gdzie nowy rozdział Małpko??
OdpowiedzUsuńtam gdzie wena.. czyli nie mam bladego pojęcia :P
UsuńPrzepraszam, że spóźnione o jeden dzień ;(
OdpowiedzUsuńZ okazji urodzi życzę ci spełnienia wszystkich marzeń. Każdego dnia uśmiechu na twarzy. Weny, co nigdy nie znika i milionów wiernych czytelników ;)
Bardzo ci dziękuje ;* ;) Mam nadzieję, że się w 100% spełnią ;)
UsuńNienawidzę komentować ! Tak samo jak nienawidzę nieskończonych historii (pochłaniam je momentalnie i nie lubie czekać na zakończenie - to chyba wynika z tego , ze duzo książek czytam). To opowiadanie spodobało mi sie na tyle, ze postanowiłam jednak zostawić po swojej obecności jakis ślad ;d oryginalne opowiadanie, wpadłam na nie wczoraj , całkowicie przypadkowo , historia jednak pochłonęła mnie na tyle , ze nie moge sie doczekać następnego rozdziału. Cieszę sie, ze Draco jest taki jak w kanonie, a to tym razem Hermiona zaskakuje nas swoim zachowaniem (nudzą mnie juz często spotykane zmiany charakteru Draco). U Ciebie jest po prostu INACZEJ. Dzieki za dostarczanie tylu emocji i życzę Ci weny , bo czekam na wiecej !
OdpowiedzUsuńPisane z telefonu, przepraszam za błędy
Cherryl
A ja uwielbiam czytać komentarze i jakie my tu znajdziemy rozwiązanie hmm... Dziękuję Ci bardzo za komentarz i cieszę się, że opowiadanie się spodobało ;)
Usuń