niedziela, 21 września 2014

Rozdział XVI

Po dziwnym spotkaniu w szpitalu nie nastąpił w moim życiu nagły zwrot akcji. Całe dnie spędzałam w szpitalu, wieczorami natomiast ślęczałam przy książkach i raz za razem powtarzałam zaklęcia i eliksiry uzdrawiające. Perfekcja w każdym calu była wymagana. Dobrze czułam się mogąc pokazać, na jak dużo mnie stać. Niestety za wszystko płaci się określoną cenę. Moje spotkania z Ronem były co raz rzadsze. Powoli zaczęliśmy się ograniczać do widzenia się w soboty i czasami w niedziele u jego rodziców na obiedzie. Po takim tygodniu przerwy musiałam przyznać, iż w moim sercu pojawiała się delikatna tęsknota za rudzielcem. Lubiłam kiedy był przy mnie, troszczył się i mimo że robił najgorszą na świecie kawę piłam ją z uśmiechem, bo wiedziałam, że była robiona specjalnie dla mnie. Tak dobrze czułam się tylko z Ronaldem i jego rodziną. Molly z Arturem bardzo chętnie mnie zapraszali. Jednak minęło sporo czasu, kiedy mogłam na nich spojrzeć bez wyrzutów sumienia. Pamiętnego dnia również czekał mnie obiad u państwa Weasley. Założyłam różową sukienkę i cieniutki sweterek. Zaskoczyło mnie kiedy Ron pojawił się ubrany w garnitur, to było do niego takie niepodobne. Jednak wyglądał całkiem pociągająco, gdyby tylko jeszcze wyprostował plecy i stał trochę bardziej pewnie.  
- Jakaś specjalna okazja? – Zapytałam z uśmiechem, gdy otworzyłam mu drzwi. Ronald jedynie rozłożył ręce i starał się na mnie nie patrzeć. Nie mówiąc zbyt wiele teleportowałam nas do nory. Do moich nozdrzy, tuż po wejściu, dostał się zapach pieczonej kaczki. Od razu zrobiłam się bardziej głodna. Wiedziałam, że to przepis na specjalne okazję, a na dodatek moje ulubione danie w wykonaniu pani Wealsey. Powoli zaczynałam składać fakty w całość.
- Dzień dobry
- Witaj Hermionko, siadaj moja droga już podaję do stołu. Chyba coś schudłaś ostatnio. Jak cię znam to na tych zajęciach pewnie nic nie jesz. – Powiedziała Molly matczynym głosem. Wszyscy usiedliśmy do stołu. Był Artur, Ginny, którą od razu uściskałam, George jego narzeczona Angelina i Harry. Czułam się tam jak w domu. Podczas posiłku panował szum. Ginny jak zwykle kłóciła się z braćmi, a Harry patrzył na nich z uśmiechem. Cieszyło mnie, że mimo rozstania Potter potrafił dogadać się z Rudą. Czasem widziałam jak rzucał jej ukradkowe spojrzenia, tak podobne do tych jak Malfoy patrzył na mnie w szkole, jednak Ginny zupełnie je ignorowała. Miałam ochotę  podejść do Pottera i powiedzieć mu, że wszystko się ułoży będą razem. Niestety nie miałam takiego prawa kapryśny los już dawno wybrał za nas, sprzeciwianie się mu było jak walka z wiatrakami. Spojrzałam na Harry’ego, a w jego oczach dostrzegłam coś na kształt pocieszenia. Wybraniec znał mnie bardzo dobrze. Po moim zachowaniu zawsze był w stanie poznać, kiedy coś było nie tak. Nie zebrała w sobie wystarczająco odwagi, aby zdradzić mu historię z ostatniego roku w Hogwarcie. Bałam się, że wtedy raz na zawsze stracę najlepszego przyjaciela.
- Hermiono. – dobiegł mnie głos Rona, wyrywając z zamyślenia. Wszyscy na mnie patrzeli w oczekiwaniu, a ja tylko się uśmiechnęłam. Z ust wyrwało mi się ciche och. Jak przez mgłę widziałam jak Ronald do mnie podchodzi, uklęka i prosi mnie o rękę. W moich oczach momentalnie pojawiły się łzy. W tamtym momencie przegrałam swoje życie. Ciche tak, które wypowiedziałam zostało potwierdzone pocałunkiem. Smak ust Rona nieprzyjmenie palił mnie w usta. Przyjmowałam gratulację od rodziny Rona, w myślach przeklinając, że oświadczył mi się przy wszystkich. Może gdyby zrobił to na osobności miałabym odwagę odmówić. Chociaż pewnie i to by nic nie zmieniło. Kochałam Ronalda miłością egoistyczną. Potrzebowałam jego ciepła i uśmiechu, a także całkowitego oddania. Pewność jego wierności i miłości była dla mnie zatwierdzeniem udanego związku. Wiedziałam że potrafiłby otoczyć miłością mnie i być może kiedyś nasze dzieci. Tylko czy potrafił kochać za nas oboje? Na ust przybrałam maskę, uśmiech dumnie zdobił moją twarz, kiedy Molly przytulała się do mnie i nazywała córką. Czułam obrzydzenie do siebie samej, że miałam czelność tak korzystać z dobra tej rodziny i serca Rona. Przysięgam chciałam go pokochać z pełną namiętnością na jaką zasłużył, ale nie potrafiłam. Gratulacjom nie było końca. Kiedy padło pytanie o datę w strachu popatrzyłam na Rona. W jego oczach dostrzegłam niecierpliwość.
-Myślę, że pod koniec tego roku. – Odpowiedziałam płynnie. Ron ścisnął mnie za dłoń chcąc dodać mi otuchy, a ja po prostu chciałam mieć już to wszystko za sobą. Odklepać schemat życia na jaki skazywało nas od zawsze społeczeństwo. W myślach widziałam siebie jak wypełniam obowiązki przykładnej żony. Wiedziałam, jak to powinno wyglądać. Moi rodzice zawsze potrafili, dokładnie wytłumaczyć mi na czym ma polegać rola każdego z domowników.
-Tato, a czemu mama zawsze gotuję? – zapytałam ojca jak miałam dziewięć lat.
- Hermionko, takie jest zadanie żony i matki. Jak dorośniesz to zrozumiesz. Możesz pomóc mamie jesteś już dość duża. – Odpowiadał mi ojciec, kiedy patrzyłam na zmęczone dłonie mamy. Innym razem starali mi się objaśnić, że powinnam wyrosnąć z zabawek i przyłożyć się do nauki. Przełom nastąpił, gdy w naszym domu pojawił się list. Pierwszy ojciec wyrzucił, uznając że jakaś hołota z sąsiedztwa nie będzie sobie robić żartów z jego córki. Jednak później pojawiały się kolejne. A ja z całego serca marzyłam, aby szkoła magii okazała się prawdą, aby tylko mogła wyjechać i być może tam się pobawić. Po kilku dniach zjawił się u nas w domu dyrektor. Dla rodziców był dziwakiem, w moim odczuciu wyglądał niesamowicie. Wytłumaczył wszystko mojemu ojcu i matce. Nigdy nie zapomnę ich wzroku. Jakbym pokrzyżowała ich wszystkie plany i zniszczyła marzenia. W pokoju jeszcze długo płakałam. Myślałam, że jestem zła. Bo przecież jak mogłam rozczarować rodziców, a na dodatek sam pomysł pójścia do Hogwartu mi się bardzo podobał. Czy dziecko może czuć radość z czegoś co sprawia ból rodzicom?  
Spojrzałam ze strachem na rodziców Ronalda. Oni nigdy nie zachowali by się w taki sposób jak moi. Czy więc tak naprawdę widziałam jak powinno wyglądać nasze wspólne życie. Chciałam dać szczęście mężczyźnie, który tak bardzo mnie pokochał. Jednak już w dzień zaręczyn przeczuwałam, że kiedyś wbiję Ronowi nóż w  plecy, a później kolejny i kolejny. Po prostu widziałam, że byłam do tego zdolna. Pewność, że zło nigdy mnie nie opuściło, napawało moje serce wątpliwościami. Czy lepiej karmić Rona słodkimi kłamstwami, czy raczej prawdą zadać ból. Powinnam wybrać drugą opcję. Ale tego nie zrobiłam nie miałam odwagi. W nastroju ogólnej radości spędziliśmy wspólnie cały wieczór. Dopiero koło godziny dziewiątej teleportowałam mnie i Rona do starego mieszkania moich rodziców. Weszliśmy całując się. Nie zmuszałam się do tego, ale nie sprawiało mi też żadnej specjalnej przyjemności. Od tak po prostu było i wydawało mi się, że jest w porządku. Dopiero kiedy spokojnie usiedliśmy na kanapie. Spojrzałam na Rona i wybuchłam płaczem. Z całych sił starałam się opanować. Jednak to było silniejsze ode mnie.
- Hermiona, co ci jest ? Na merlina co się dzieję? Jeżeli nie chcesz to ja zrozumiem. – Pytał, Ron tuląc mnie do siebie, a ja cichutko łkałam, chłonąc ciepło jego ramion.
- To po prostu dużo emocji, wszystko w porządku. – Skłamałam. Widziałam, że mi nie uwierzył. Nie po raz pierwszy godził się na kłamstwo, już wcześniej parę razy patrzył na mnie tak niepewnie. Złożył pocałunek w moich włosach i tulił jeszcze bardzo długo. Nie byłam pewna kto bardziej potrzebował tego czasu. Ja żeby przełknąć podjętą decyzję, czy Ronald aby wmówić sobie mój fałsz. Kiedy wychodził trzymałam się już całkiem nieźle. Nawet uśmiechaliśmy się do siebie. Jednak nasze oczy zakryte były smutkiem. Oboje wiedzieliśmy, że coś jest nie tak. Jak tylko zamknęłam za nim drzwi, wybuchałam płaczem kolejny raz. Z trudem łapałam powietrze, krztusząc się własnymi łzami. Zasypiałam przysięgając sobie, że następnego dnia będzie lepiej. Ułożyłam sobie bajkę do snu, w której byliśmy oboje szczęśliwi. Później wystarczyło tylko w nią uwierzyć.

// Hej, tak wiem, że długo nic nie było przepraszam.
Jak zawsze czekam na wasze komentarze, po za tym mam prośbę. Zaczęłam bawić się tworzeniem szablonów. Z chęcią poznałabym wasze opinie. Proszę o zajrzenie na podstronę polecam oraz na śladem-snu (tam są mojego autorstwa) i wyrażenie jakiejś opinii ;)

ps. Dopiero zaczynam, więc wiem, że dużo mi brakuje jednak chciałabym już wiedzieć czy choć trochę się podoba ;)  

28 komentarzy:

  1. 0 Malfoya. Totalne zero! Czy to jakaś kara? Zrobiłam Ci jakąś krzywdę? :P
    Małpeczko, powinnaś dostać ochrzan za to, że dzisiaj tak krótko! Rozdział powinien trwać i trwać aż do punktu "Malfor wraca na scenę"! :P

    Ogólnie jak zwykle mi się podobało, szkoda mi zdesperowanego Rona, który tak bardzo potrzebuje bliskości Hermiony, że zgadza się na jej wszystkie sekrety i sekreciki. A Miona? No cóż, tchórzliwa Gryfonka (jak to możliwe?), która nie kocha, ale potrzebuje zapewnień.

    Co do szablonów znasz moje zdanie!
    Buziaki,
    Promise

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups, w następnej dodamy Malfoy'a :P
      Wiesz odwagi do uczuć to oni nigdy szczególnej nie mieli Ginny z Harrym zerkanie w nieskończoność, Hermiona z Ronem dopiero na samym końcu razem itd :P
      Dziękuję ślicznie małpko ;)

      Usuń
    2. No i Promise ma rację.:D
      Gdzie jest Malfoy?:P

      Usuń
  2. Wspaniały rozdział, Hermiona jest idealnie pokazana, inaczej niż w innych opowiadaniach, jest taka ślizgońska, nie wiem jak to określić heh. A a chęcią popatrzę na szablony. Życzę weny.
    the-streetangel.blogspot.com zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeju, czemu tak smutno ? Ja tak nie chcę ! Ona nie może wyjść za Rona, choć i tak wiem, że i tak to się stanie...Ale liczę na to, że podczas ceremonii Draco przeszkodzi jakoś w tym..Taa...Ja chcę Dracona - tęsknię za nim Bardzo. Jak tylko napisałaś, że Ron ubrał się w garnitur od razu przeczułam, że będą oświadczyny ! Nawet nie wiem co mam więcej napisać, bo tak na mnie tym wpłynęłaś. Jestem załamana. Musi wreszcie dojść do ich spotkania <3. Wow sama zrobiłaś tamte szablony- byłam i widziałam...Bardzo ładnie ci to wychodzi ! :D
    Ogólnie notka cudowna, było parę błędów, ale zdarza się :))


    Pozdrawiam ;*


    co-serce-pokocha-dramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Draco będzie.. ale później :P
      Dziękuję bardzo ;) i dziękuję za słowa o szablonach ;))

      Usuń
  4. Jaki ten rozdział przykry… Chyba nic więcej nie mogę napisać oprócz tego, że jest mi bardzo smutno. Żal mi Hermiony, która gubiąc się w tym wszystkim postępuje egoistycznie, przez co rani i Rona i siebie. Żal mi też samego Rona, który pcha się w związek, chociaż czuje, że coś jest nie tak. Kocha ją i akceptuje jej tajemnice co jest dla niego zgubne. Żal mi nawet rodziców Ronalda, bo wierzą w to, że Hermiona to najlepsze co mogło się ich synowi przytrafić. Podsumowując, nic nie jest tak jak być powinno, czyli kolejny rozdział życia.
    Jednakże(!) minus dla Ciebie. Gdzie jest Malfoy? Jak mógł się nie pojawić? A ja tak czekałam na niego, tak się zastanawiałam jak będą wyglądać ich relacje, a jakaś mała wredna osóbka wywinęła mi wstrętny numer :P Mam nadzieję, że w kolejnym rozdziale naprawisz swój błąd :)
    Znalazłam kilka błędów. Nie, że się czepiam, ale jak już zauważyłam to wskazuję :) :
    Tak dobrze czułam się tylko z Ronaldem i jego rodzinĄ. ORAZ:
    Pamiętnego dniA również czekał mnie obiad u państwa Weasley.
    Plus połknęłaś jeszcze chyba kilka przecinków, ale to już nie ważne, nie będę się wracać i szukać :)
    Także teraz czekam na kolejny rozdział, mam nadzieję, że z Malfoyem. :)
    Pozdrawiam i weny życzę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem że smutny, cukierkowo jest teraz na sladem-snu (mianiturka) wiec na osłodę tam zapraszam ;)
      Błędy poprawię dziękuję serdecznie ;)

      Usuń
  5. Wygląda jak najbardziej realnie i wciągają o!
    Tylko dlaczego tak krótko :'(
    Czekam na więcej!
    Weny.
    Pozdrawiam,Lili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem króciutko, ale postaram się poprawić następnym ;)
      Dziękuję ;)

      Usuń
  6. Strasznie krótko :c Rozdział jak najbardziej na tak xD Podoba mi się i czekam na nast :D
    Zostałaś nominowana do Liebster Award przez http://ginny--draco.blogspot.com/ ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;)
      Wybacz, ale nie odpowiadam już na nominację ;)

      Usuń
  7. Krótko, ale za to pełno emocji...
    Tak bardzo żal mi Hermiony.
    Zagubiła się w swoich uczuciach.
    Rona mi nie szkoda. Bo go nie lubię.
    Ale mimo to..
    Ciężko im będzie się na nowo... dopasować.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Trafiłam dzisiaj na Twojego bloga udało mi się przeczytać całego z wypiekami na policzkach :D Piszesz świetnie, rozdziały mogłyby być troche dłuższe ale to dlatego że nie mogę sie doczekać co będzie dalej :) Liczę na szczęśliwe zakończenie, zawsze po takich mam uśmiech na twarzy i mówię sobie że wszystko może skończyć sie dobrze tylko trzeba w to wierzyć i walczyć :) Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo weny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przy okazji zapraszam do mnie http://slady-cieni-dramione.blogspot.com/ i pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo, cieszę się że znalazłaś czas na cały blog ;)
      Wpadnę jak tylko będę miała chwilę ;)

      Usuń
  9. Rozdział jak zawsze za krótki: mogłabym czytać i czytać ;)
    Co do szablonów, ten na śladem snów skradł moje serce. Piękny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, wiem powinien być dłuższy (następnym razem może będzie)

      Dziękuję też za słówko na temat szablonu ;)

      Usuń
  10. Szczerze to jestem na Ciebie zła... Czemu tak krótko ? Co ? Syntia do roboty a nie :D Cudownie się czytało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo twoje wszystkie komentarze dają dużooooo motywacji :) Cieszę się , że i to opowiadanie przypadło ci do gustu, mimo że bardzo różni się od śladem-snu.
      Jeszcze raz DZIĘKUJĘ i pozdrawiam ;)

      Usuń
  11. blebleble, gdzie nowy rozdział Małpko??

    OdpowiedzUsuń
  12. Przepraszam, że spóźnione o jeden dzień ;(

    Z okazji urodzi życzę ci spełnienia wszystkich marzeń. Każdego dnia uśmiechu na twarzy. Weny, co nigdy nie znika i milionów wiernych czytelników ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ci dziękuje ;* ;) Mam nadzieję, że się w 100% spełnią ;)

      Usuń
  13. Nienawidzę komentować ! Tak samo jak nienawidzę nieskończonych historii (pochłaniam je momentalnie i nie lubie czekać na zakończenie - to chyba wynika z tego , ze duzo książek czytam). To opowiadanie spodobało mi sie na tyle, ze postanowiłam jednak zostawić po swojej obecności jakis ślad ;d oryginalne opowiadanie, wpadłam na nie wczoraj , całkowicie przypadkowo , historia jednak pochłonęła mnie na tyle , ze nie moge sie doczekać następnego rozdziału. Cieszę sie, ze Draco jest taki jak w kanonie, a to tym razem Hermiona zaskakuje nas swoim zachowaniem (nudzą mnie juz często spotykane zmiany charakteru Draco). U Ciebie jest po prostu INACZEJ. Dzieki za dostarczanie tylu emocji i życzę Ci weny , bo czekam na wiecej !
    Pisane z telefonu, przepraszam za błędy
    Cherryl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja uwielbiam czytać komentarze i jakie my tu znajdziemy rozwiązanie hmm... Dziękuję Ci bardzo za komentarz i cieszę się, że opowiadanie się spodobało ;)

      Usuń